{"id":50,"date":"2013-07-08T23:31:02","date_gmt":"2013-07-08T21:31:02","guid":{"rendered":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/?p=50"},"modified":"2013-10-14T19:24:29","modified_gmt":"2013-10-14T17:24:29","slug":"kawalerzysci","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/?p=50","title":{"rendered":"Kawalerzy\u015bci"},"content":{"rendered":"<p><b>TRADYCJE<\/b><\/p>\n<p><b>Kawalerzy\u015bci<\/b><\/p>\n<p><b>JERZY JASTRZ\u0118BOWSKI<\/b><\/p>\n<p><b>&#8222;Pradziad by\u0142 szwole\u017cerem, dziad u\u0142anem, on te\u017c b\u0119dzie kawalerzyst\u0105. Na pocz\u0105tek wsadzimy go na kuca.&#8221; Wysokie buty i bryczesy, marszczone wok\u00f3\u0142 kolan, by\u0142y na wysoko\u015bci oczu przera\u017conego malca. G\u0142os dudni\u0142 gdzie\u015b wysoko. \u017belazna nad Skierniewk\u0105? Maj\u0105tek pa\u0144stwa Mazarakich? Kuc raz zaci\u0105\u0142 ogonem i kandydat na szwole\u017cera z p\u0142aczem spad\u0142 na ziemi\u0119.<\/b><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><b>* * *<\/b><\/p>\n<p>Nie zosta\u0142em kawalerzyst\u0105. Gdy wypchni\u0119to nagiego przed komisj\u0119 przedpoborow\u0105 na warszawskiej Ochocie, dzwoni\u0142em z\u0119bami z zimna, za\u015b przyrodzeniem ze wstydu &#8211; obok przewodnicz\u0105cego siedzia\u0142a m\u0142oda kobieta w bia\u0142ym fartuchu. Major Ludowego Wojska dwukrotnie upewnia\u0142 si\u0119, co to takiego filologia (&#8222;podejd\u017acie no bli\u017cej, student&#8221;), po czym westchn\u0105\u0142: &#8222;Do artylerii go&#8221;.<\/p>\n<p><b>* * *<\/b><\/p>\n<p>By\u0142 rok 1967, gdy grupka dziennikarzy z klubu je\u017adzieckiego Horyzont stawi\u0142a si\u0119 przed ca\u0142kiem innym majorem przy dawnych stajniach kozackich na warszawskich Pow\u0105zkach. To z tych stajni (obecnie CWKS-Legia), wypada\u0142y niegdy\u015b na miasto sotnie, rozp\u0119dzaj\u0105ce demonstracje na placu Teatralnym. Siwiutki major Ludwik Ferenstein ustawi\u0142 nas w szeregu i ka\u017cdego kr\u00f3tko przepytywa\u0142. Przy moim nazwisku zastanowi\u0142 si\u0119: &#8222;A Stanis\u0142aw Jastrz\u0119bowski z 1-go Pu\u0142ku U\u0142an\u00f3w Krechowieckich to jaki\u015b krewny?&#8221;.<\/p>\n<p>&#8211; Rodzony dziadek, panie majorze.<\/p>\n<p>&#8211; No, popatrz bracie! Ja przecie\u017c z rotmistrzem Jastrz\u0119bowskim strzemi\u0119 w strzemi\u0119&#8230;! A ilu\u015bmy to razem bolszewik\u00f3w zar\u0105ba&#8230;&#8221;.<\/p>\n<p>Major przerazi\u0142 si\u0119: przed nim sta\u0142o w szeregu pi\u0119ciu potencjalnych kapusi\u00f3w &#8211; dziennikarzy z Polskiego Radia. Ale Ferenstein (zmar\u0142 w stopniu podpu\u0142kownika w wieku dziewi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu lat ju\u017c w wolnej Polsce, w sylwestra 1990 roku) mia\u0142 szcz\u0119\u015bcie: byli\u015bmy sami swoi.<\/p>\n<p>Ferenstein kawalerzysty ze mnie nie zrobi\u0142, lecz przez sentyment, jako jedynego, uczy\u0142, jak robi\u0107 lanc\u0105. &#8222;Szar\u017ca kawaleryjska to psychiczne prze\u0142amanie wroga &#8211; wyk\u0142ada\u0142 &#8211; p\u00f3\u017aniej za\u015b po\u015bcig. Kiedy szwadron wchodzi w cwa\u0142, piechota nieprzyjaciela nie wytrzymuje psychicznie i pryska z trawy jak koniki polne, rzucaj\u0105c bro\u0144 i ratuj\u0105c si\u0119 ucieczk\u0105. Lecz jak uciec przed kawaleri\u0105? Mierzysz wi\u0119c, bracie, lanc\u0105 mi\u0119dzy \u0142opatki, padaj\u0105cego piechura jednym pchni\u0119ciem przybijasz do ziemi, lanc\u0119 zostawiasz, bo wyszarpn\u0105\u0107 w galopie niemo\u017cliwo\u015b\u0107, i ju\u017c do szabli si\u0119gasz, bo\u015b przez moment bezbronny&#8221;. Lanca &#8211; bro\u0144 jednorazowego u\u017cytku.<\/p>\n<p><b>Poszukiwanie u\u0142ana<\/b><\/p>\n<p>S\u0142ucha\u0142em opowie\u015bci, lecz pyta\u0142em o dziadka. Zmar\u0142 siedem lat przed moim narodzeniem. Wszelkie dokumenty po nim spali\u0142y si\u0119 w powstaniu warszawskim. \u017by\u0142a legenda rodzin<\/p>\n<p>na. Babcia kiedy\u015b m\u00f3wi\u0142a, i\u017c ilekro\u0107 Stasio wraca\u0142 z podjazdu na Polesiu, tylekro\u0107 musia\u0142a szynel cerowa\u0107. &#8222;Coraz to dziur\u0119 znajdowa\u0142am, raz nawet obcas mu odstrzelili, ale kula go nie drasn\u0119\u0142a&#8221;.<\/p>\n<p>Z pop\u0119kanej porcelanowej fotografii w starej cz\u0119\u015bci pow\u0105zkowskiego cmentarza spogl\u0105da na mnie zadzier\u017cysta mina kawalerzysty, ju\u017c w stopniu majora, z siedmioma srebrn\u0105 nici\u0105 wyszytymi szewronami na r\u0119kawie &#8211; wi\u0119c jednak siedmiokrotnie ranny. &#8222;A jak Stasio rozpacza\u0142, \u017ce w bitwie pod Krechowcami pu\u0142kownik kaza\u0142 mu tabor\u00f3w pilnowa\u0107 w Stanis\u0142awowie&#8221;. Czy\u017cby dziadek Stanis\u0142aw by\u0142 dekownikiem? W &#8222;Ksi\u0119dze pami\u0105tkowej 1-go Pu\u0142ku U\u0142an\u00f3w&#8221;, wydanej w 1927 roku, znajduj\u0119 zadziwiaj\u0105co sk\u0105pe o nim informacje. Budzi si\u0119 straszne podejrzenie: zdradzi\u0142, zdezerterowa\u0142, stch\u00f3rzy\u0142?<\/p>\n<p>W latach 70. starzy krechowiacy zbierali si\u0119 co miesi\u0105c w warszawskiej kawiarni Harenda (obecnie kolejny Burger King). Starzy u\u0142ani witali mnie z sympati\u0105 jako &#8222;wnuka pu\u0142ku&#8221; i znale\u017ali dla mnie jednego z ostatnich \u017cyj\u0105cych uczestnik\u00f3w bitwy pod Krechowcami 23 lipca 1917 roku. U\u0142an Krak przyj\u0105\u0142 mnie w mieszkaniu na warszawskim Rakowcu, z kt\u00f3rego rzadko ju\u017c wychodzi\u0142, i z punktu wy\u015bmia\u0142 moje podejrzenia co do dziadka. &#8211; Panie, m\u00f3wi\u0142, to by\u0142 drugi wiekiem oficer, po pu\u0142kowniku Boles\u0142awie Mo\u015bcickim. Tabory w Stanis\u0142awowie zawiera\u0142y \u017cywno\u015b\u0107, amunicj\u0119, lekarstwa, pieni\u0105dze &#8211; istne skarby, zagro\u017cone przez bandy maruder\u00f3w, cofaj\u0105cych si\u0119 z frontu. Potrzebny by\u0142 zaufany oficer, aby ich pilnowa\u0107. Niech pan lepiej pos\u0142ucha o Krechowcach. To wioseczka pod Stanis\u0142awowem; op\u0142otkami pod miasto podchodzi\u0142a piechota bo\u015bniacka, trzeba by\u0142o ich odepchn\u0105\u0107. Wiedzieli\u015bmy, \u017ce Bo\u015bniacy je\u0144c\u00f3w nie bior\u0105, wi\u0119c mia\u0142o by\u0107 krwawo. Na b\u0142oniach przed wsi\u0105 rozpu\u015bci\u0142em konia do galopu i potem obudzi\u0142em si\u0119 ju\u017c w lazarecie. Powiedzieli mi koledzy, \u017ce granat wybuchn\u0105\u0142 tu\u017c pod ko\u0144skim brzuchem. Od tego czasu jestem przyg\u0142uchy. Mo\u017ce wi\u0119c lepiej, \u017ce dziadek zosta\u0142 w mie\u015bcie.<\/p>\n<p>Lecz ja musz\u0119 wiedzie\u0107: Ksi\u0119g<\/p>\n<p>a Pami\u0105tkowa z 1927 roku wyra\u017ca si\u0119 o nim z lodowatym ch\u0142odem. Przebieg\u0142em w pami\u0119ci \u017cyciorysy, przypominaj\u0105c sobie okruchy rozm\u00f3w. Moja ukochana babcia Nana wyra\u017ca\u0142a dum\u0119 g\u0142\u00f3wnie z faktu, \u017ce &#8222;Stasio&#8221; po politechnice w Mannheim (zakocha\u0142 si\u0119 tam w niej, pi\u0119knej m\u0142odej Austriaczce) by\u0142 pierwszym w Polsce in\u017cynierem kesoniarzem, budowniczym filar\u00f3w pod warszawskim mostem imienia ks. J\u00f3zefa Poniatowskiego. W rok po uko\u0144czeniu budowy rosyjscy saperzy wysadzili most w powietrze, bo ju\u017c by\u0142a wojna, dziadka zmobilizowano do carskiego wojska, pr\u0119dko<\/p>\n<p>trafi\u0142 do konnego Legionu Pu\u0142awskiego, a z nim do korpusu genera\u0142a Dowbora-Mu\u015bnickiego.<\/p>\n<p>A wi\u0119c &#8211; dowborczyk. Na prawej klapie munduru na pow\u0105zkowskiej fotografii istotnie widnieje odznaka korpusu. I nagle z niepami\u0119ci wy\u0142ania si\u0119 okrzyk babci, zas\u0142yszany w dzieci\u0144stwie: &#8222;A po co, gor\u0105czka, szabl\u0119 z\u0142ama\u0142? Po co hucza\u0142, \u017ce pod buntownikiem s\u0142u\u017cy\u0107 nie b\u0119dzie?&#8221;.<\/p>\n<p>Nie potrzebne dokumenty. W maju 1926 roku, jako lojalista i dowborczyk, opowiedzia\u0142 si\u0119 wida\u0107 przeciw Pi\u0142sudskiemu. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 kadry oficerskiej by\u0142a za Naczelnikiem. St\u0105d przedwczesna dymisja z pu\u0142ku; st\u0105d sk\u0105pa wzmianka w &#8222;Ksi\u0119dze Pami\u0105tkowej&#8221;. Wniosek: kawalerzy\u015bci nie powinni miesza\u0107 si\u0119 do polityki, niech\u017ce zostawi\u0105 to artylerzystom. Takim, jak Napoleon Bonaparte.<\/p>\n<p><b>Poszukiwanie szwole\u017cera<\/b><\/p>\n<p>Poczynaj\u0105c od J\u00f3zefa Su\u0142kowskiego i Marii Walewskiej, darzyli\u015bmy Napoleona uwielbieniem. Tylko Ko\u015bciuszko nie da\u0142 si\u0119 oszuka\u0107: nie zgodzi\u0142 si\u0119 spotka\u0107 z Napoleonem, mimo zaprosze\u0144. Do dzi\u015b nie dochodz\u0105 do naszej \u015bwiadomo\u015bci polskie szachrajstwa tego wielkiego stratega i cynicznego polityka. W tajnych dyrektywach instruowa\u0142 swych marsza\u0142k\u00f3w, by Polakom obiecywa\u0107 tyle, aby chcieli walczy\u0107, lecz nie zobowi\u0105zywa\u0107 si\u0119 do niczego konkretnego. Napoleon got\u00f3w by\u0142 swych najwierniejszych sojusznik\u00f3w przehandlowa\u0107 za korzystny traktat z Rosj\u0105. Sk\u0105d my to znamy?<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<div style=\"width: 260px\" class=\"wp-caption alignleft\"><img loading=\"lazy\" alt=\"\" src=\"http:\/\/grafik.rp.pl\/g4a\/245938,20568,9.jpg\" width=\"250\" height=\"367\" \/><p class=\"wp-caption-text\">\u017ar\u00f3d\u0142o: Nieznane<\/p><\/div>\n<p><b>WOJCIECH KOSSAK &#8222;PRZED BITW\u00cb, SZWOLEZER GWARDII&#8221;<\/b><\/p>\n<p>Napoleo\u0144ska tradycja piel\u0119gnowana by\u0142a przez ca\u0142y XIX wiek i p\u00f3\u017aniej w pokoleniach polskiej inteligencji. Jedn\u0105 z moich pierwszych ksi\u0105\u017cek by\u0142 &#8222;Lolek Grenadier&#8221;, senne marzenia dziecka o wojnach napoleo\u0144skich. W powstaniu warszawskim zgin\u0119li m\u0119\u017cczy\u017ani, zgin\u0119\u0142y dokumenty. Pozosta\u0142a rodzinna legenda. Podchodz\u0105c ju\u017c pod setk\u0119, Zofia Galewska, z domu Jasi\u0144ska (siostra d\u0142ugoletniego dyrektora muzycznego Polskiego Radia, Romana Jasi\u0144skiego, ich matka za\u015b z domu Jastrz\u0119bowska), powiedzia\u0142a mi kiedy\u015b: &#8222;Jaki on by\u0142 wspania\u0142y, ten tw\u00f3j dziadek Stasio. A imi\u0119 dosta\u0142 po swym stryjecznym dziadku, no, po tym szwole\u017cerze Napoleona. Jak to, ty nie wiesz?&#8221;<\/p>\n<p>Wzruszeniem ramion zbywa\u0142em legendy rodzinne, w kt\u00f3rych ziarno prawdy bywa owini\u0119te w p\u00f3\u017aniejsze zmy\u015blenia i upi\u0119kszenia. Lecz w czerwcu bie\u017c\u0105cego roku przypomnia\u0142em sobie smutne, b\u0142agalne listy sprzed pokole\u0144, ogl\u0105dane w m\u0142odo\u015bci u bardzo ju\u017c wiekowej J\u00f3zefy Jastrz\u0119bowskiej. Listy by\u0142y wszak podpisane imieniem jakiego\u015b Stanis\u0142awa. Te listy przetrwa\u0142y. Dosta\u0142em kopie.<\/p>\n<p>Prof. dr Antoni M\u0105czak z Uniwersytetu Warszawskiego powiedzia\u0142 mi, \u017ce oficera o tym nazwisku w gwardii napoleo\u0144skiej nie by\u0142o. Lecz prosty szwole\u017cer i jego dalsze losy &#8211; to dopiero by\u0142oby ciekawe. O ile o oficerach gwardii napoleo\u0144skiej wiemy wiele, bo pisali pami\u0119tniki, listy, ksi\u0105\u017cki, o tyle o prostych szwole\u017cerach wiadomo bardzo niewiele.<\/p>\n<p>Historia wojen pisana jest w pierwszej instancji przez oficer\u00f3w, o oficerach, dla oficer\u00f3w. A prosty \u017co\u0142nierz?<\/p>\n<p>Lecz jak znale\u017a\u0107 prostego \u017co\u0142nierza? Wyskroba\u0142em z pami\u0119ci wszystko, co z legendy rodzinnej do\u0144 si\u0119 odnosi\u0142o: &#8222;Szwole\u017cer Stanis\u0142aw, najstarszy brat prapradziada Wojciecha Bogumi\u0142a, by\u0142 pod Somosierr\u0105, ci\u0119\u017cko ranny pod Wagram, kilka miesi\u0119cy sp\u0119dzi\u0142 w szpitalu w Wiedniu, wr\u00f3ci\u0142 z wojny okulawiony&#8221;. Czy to wszystko prawda? Czy w og\u00f3le by\u0142 taki?<\/p>\n<p>Przewertowa\u0142em siedem tom\u00f3w Mariana Brandysa (&#8222;Kozietulski i inni&#8221;, &#8222;Koniec \u015bwiata szwole\u017cer\u00f3w&#8221;). Ani s\u0142owa. Profesor M\u0105czak: &#8211; Ksi\u0119gi rodowodowe polskich pu\u0142k\u00f3w z tego okresu spali\u0142y si\u0119 w powstaniu warszawskim. Jednak pu\u0142k szwole\u017cer\u00f3w gwardii nie by\u0142 wojskiem polskim, lecz francuskim, za\u015b Francuzi bardzo o sw\u0105 gwardi\u0119 dbali. Kilka lat temu Robert Bielecki przekopywa\u0142 si\u0119 przez francuskie archiwa wojskowe w forcie Vincennes pod Pary\u017cem.<\/p>\n<p>Nast\u0119pnego dnia w Centralnej Bibliotece Wojskowej dano mi do r\u0119ki ksi\u0105\u017ck\u0119 Bieleckiego &#8222;Szwole\u017cerowie gwardii&#8221;, wyd. Neriton, Warszawa 1996, a w nim ogromny dzia\u0142, zatytu\u0142owany: Service Historique de l&#8217;Arm?e de Terre Shat-20YC 157. Garde imp?riale. 1-er R?giment de Chevau-L?gers. 1-er volume. Nr 1-1800 (1807-1812). Tysi\u0105ce nazwisk, kr\u00f3tkie biogramy. Na 136 pozycji wpis:<\/p>\n<p>Jastrz\u0119bowski Stanis\u0142aw, ur. 8.05.1780 w Giewartach, woj. p\u0142ockie, syn Mateusza i Marianny Le\u015bnikowskiej, 16.05.07 szwole\u017cer 1 kompanii, odby\u0142 kampanie 1808-1810 [Wagram], od 6.09.10 na urlopie, nie wr\u00f3ci\u0142 do pu\u0142ku, 1.06.11 wykre\u015blony z kontroli&#8221;.<\/p>\n<p>Moje stare panie jednak nie zmy\u015bla\u0142y. Wszystko si\u0119 zgadza, cho\u0107 jego ojcu by\u0142o na imi\u0119 Maciej, nie Mateusz. Wida\u0107 Francuzi (w pu\u0142ku szwole\u017cer\u00f3w gwardii zar\u00f3wno komenda, jak i kontrola stanu by\u0142y francuskie) polskiego Macieja prze\u0142o\u017cyli na &#8222;Mathieu&#8221;, co Bielecki przet\u0142umaczy\u0142 z powrotem na polski &#8211; jako Mateusz.<\/p>\n<p>Sk\u0142adam ho\u0142d kilku pokoleniom wiekowych ciotek i babek, podtrzymuj\u0105cych &#8211; pozornie wbrew nadziei &#8211; legend\u0119 rodzinn\u0105. Po blisko dwustu latach kto\u015b przecie\u017c si\u0119 zainteresowa\u0142.<\/p>\n<p><b>1 Kompania 1-go szwadronu<\/b><\/p>\n<p>6 kwietnia 1807 roku, w Kamie\u0144cu Suskim na Mazurach, Napoleon rozkaza\u0142 utworzy\u0107 pu\u0142k polski lekkokonny gwardii, sk\u0142adaj\u0105cy si\u0119 z czterech szwadron\u00f3w, ka\u017cdy z dw\u00f3ch kompanii.<\/p>\n<p>Art. 5 dekretu: &#8222;Aby by\u0107 dopuszczonym do korpusu szwole\u017cer\u00f3w, trzeba by\u0107 posiadaczem, b\u0105d\u017a synem posiadacza (czyli szlachcica &#8211; przyp. J.J.) i zaopatrzy\u0107 si\u0119 na w\u0142asny koszt w konia, mundur, rz\u0105d i kompletny rynsztunek (&#8230;). Kt\u00f3rzy by nie mieli wystarczaj\u0105cych fundusz\u00f3w, tym dana b\u0119dzie zaliczka, potr\u0105cana a\u017c do umorzenia z \u017co\u0142du, licz\u0105c po 15 sous dziennie&#8221;.<\/p>\n<p>Syn ubogiego &#8222;posiadacza&#8221; z Giewart\u00f3w z pewno\u015bci\u0105 musia\u0142 skorzysta\u0107 z zaliczki. W owym przysi\u00f3\u0142ku pod M\u0142aw\u0105 szlachta zagrodowa piecz\u0119towa\u0142a si\u0119 wprawdzie herbem Jastrz\u0119biec, lecz na co dzie\u0144 chodzi\u0142a prawdopodobnie w chodakach, buty wci\u0105gaj\u0105c jedynie do ko\u015bcio\u0142a i na wojn\u0119. W prze<\/p>\n<p>trzebionym wojn\u0105 Ksi\u0119stwie Warszawskim dobry ko\u0144 kosztowa\u0142 maj\u0105tek. Wed\u0142ug Mariana Brandysa, wok\u00f3\u0142 szwole\u017cer\u00f3w, ich koni i ich sakiewek krz\u0105tali si\u0119 przy placu Saskim w Warszawie handlarz ko\u0144mi Abramek i garbaty futrzarz Lachman.<\/p>\n<p>Dow\u00f3dc\u0105 pu\u0142ku zosta\u0142 mianowany Wincenty Krasi\u0144ski (ojciec poety Zygmunta), dow\u00f3dc\u0105 1 szwadronu &#8211; Tomasz \u0141ubie\u0144ski, 1 kompanii &#8211; Franciszek \u0141ubie\u0144ski. Napoleon chcia\u0142 obsadzi\u0107 polsk\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 swej gwardii synami arystokratycznych rod\u00f3w. Wiele polskich rodzin odm\u00f3wi\u0142o tego zaszczytu. Ich synowie woleli by\u0107 pu\u0142kownikami w polskim wojsku ks. J\u00f3zefa Poniatowskiego, ni\u017c porucznikami we francuskim. Mimo wszystko, szwole\u017cerowie byli jednak &#8222;pa\u0144skim wojskiem&#8221;. Pu\u0142kowymi kolegami ubogiego szwole\u017cera z Giewart\u00f3w byli m.in.: trzej Krasi\u0144scy, trzej \u0141ubie\u0144scy, trzej Radziwi\u0142\u0142owie, dwaj Rostworowscy, Ch\u0142apowski, Giedroy\u0107, \u0141uszczewski, Pac i tuziny innych.<\/p>\n<p>Pierwsza kompania pierwszego szwadronu zosta\u0142a sformowana w kwietniu-maju 1807 roku w Warszawie. W po\u0142owie czerwca odby\u0142a parad\u0119 w 126 koni i wyruszy\u0142a na p\u00f3\u0142nocny front.<\/p>\n<p>Sprawozdawca &#8222;Gazety Korespondenta Warszawskiego&#8221; zach\u0142ystywa\u0142 si\u0119: &#8222;Szwadron (w rzeczywisto\u015bci p\u00f3\u0142szwadron &#8211; przyp. J.J.) Gwardyi Polsko-Cesarskiej z pod dow\u00f3dztwa JWgo Wincentego Krasi\u0144skiego, Pu\u0142kownika oney\u017ce, z\u0142o\u017cony z pi\u0119knej m\u0142odzie\u017cy, prze\u015blicznie po narodowemu ubraney i w dzielne konie opatrzoney, (&#8230;) zebrawszy si\u0119 przy Koszarach Mirowskich ruszy\u0142 w paradzie (&#8230;) przez celnieysze ulice miasta na obszerny plac przed Koszarami Ujazdowskimi&#8221;.<\/p>\n<p>Szwole\u017cerowie sp\u00f3\u017anili si\u0119 na wojn\u0119. Toczy\u0142y si\u0119 ju\u017c francusko-rosyjskie rozmowy w Tyl\u017cy. Pierwsza kompania skierowana zosta\u0142a przez Berlin do Pary\u017ca. W Chantilly przyjmowa\u0142a kolejne uzupe\u0142nienia. 4 marca 1808 roku pierwszy szwadron, dowodzony przez Tomasza \u0141ubie\u0144skiego, przekroczy\u0142 graniczn\u0105 rzek\u0119 Bidassoa i wkroczy\u0142 do Hiszpanii. Zacz\u0119\u0142o si\u0119.<\/p>\n<p><b>Somosierra<\/b><\/p>\n<p>Otaczani uwielbieniem w Polsce, strachem w Niemczech, sympati\u0105 we Francji, szwole\u017cerowie po raz pierwszy zetkn\u0119li si\u0119 z nienawi\u015bci\u0105. Nastroje ludno\u015bci hiszpa\u0144skiej \u0142atwo wyczyta\u0107 z meldunk\u00f3w o mordach na kwateruj\u0105cych szwole\u017cerach. Zw\u0142aszcza zamordowanie dw\u00f3ch \u017co\u0142nierzy, Rz\u0119dziana i Ciesielskiego, przez hiszpa\u0144sk\u0105 m\u0142ynark\u0119-Horpyn\u0119 odbi\u0142o si\u0119 echem w Polsce. Szeregowy szwole\u017cer przechodzi\u0142 do pami\u0119ci potomnych, je\u015bli gin\u0105\u0142 w niezwyk\u0142y spos\u00f3b. Brandys pisze: &#8222;Trudno nawet ustali\u0107 ich imiona, gdy\u017c &#8211; jako najwcze\u015bniej polegli &#8211; nie figuruj\u0105 w spisach pu\u0142ku&#8221;. Figuruj\u0105, figuruj\u0105, tyle \u017ce Brandys nie mia\u0142 dost\u0119pu do archiw\u00f3w w Vincennes. Rz\u0119dzianowi by\u0142o J\u00f3zef, Ciesielskiemu &#8211; Pawe\u0142, za\u015b kolejnemu zamordowanemu \u017co\u0142nierzowi 1 kompanii, Surynowi &#8211; Kazimierz. O tego\u017c Suryna czterdzie\u015bci lat p\u00f3\u017aniej wybuch\u0142a awantura, gdy pewien autor napisa\u0142 na jego cze\u015b\u0107 elegi\u0119, nazywaj\u0105c go &#8222;w\u0142o\u015bcia\u0144skim synem&#8221;. Zaprotestowali potomkowie, twierdz\u0105c, \u017ce pochodzi\u0142 ze zubo\u017ca\u0142ej szlachty spod Kijowa.<\/p>\n<p>Kontredans wojsk francuskich z Anglikami i powsta\u0144cami hiszpa\u0144skimi zako\u0144czy\u0142 si\u0119 sromotn\u0105 kl\u0119sk\u0105 Francuz\u00f3w pod Bayl?n i ucieczk\u0105 z Madrytu. W\u00f3wczas Napoleon osobi\u015bcie obj\u0105\u0142 komend\u0119 na froncie hiszpa\u0144skim. Wieczorem 29 listopada 1808 roku, wraz z gwardi\u0105 stan\u0105\u0142 u st\u00f3p Sierra de Guadarrama. W\u0105ska, wij\u0105ca si\u0119 pod g\u00f3r\u0119 w\u015br\u00f3d blok\u00f3w skalnych droga do Madrytu by\u0142a we mgle. Noc lodowata. M\u017cy\u0142o. S\u0142ynna scena: do ogniska, przy kt\u00f3rym grza\u0142 si\u0119 cesarz, podszed\u0142 znienacka polski szwole\u017cer, wygrzeba\u0142 sobie w\u0119gielek, by przypali\u0107 fajk\u0119 i odchodzi\u0142, gdy dopadli go genera\u0142owie: przynajmniej podzi\u0119kuj Najja\u015bniejszemu Panu! \u017bo\u0142nierz wskaza\u0142 na czarny zarys g\u00f3r: Tam mu podzi\u0119kuj\u0119. Odszed\u0142, za\u015b my do dzisiaj nie wiemy, kim by\u0142. Ba, gdyby to by\u0142 oficer, znaliby\u015bmy jego nazwisko i \u017cyciorys. Lecz zwyk\u0142y \u017co\u0142nierz?<\/p>\n<p>Kto chce naprawd\u0119 pozna\u0107 opis szar\u017cy, musi poczyta\u0107 Roberta Bieleckiego, kt\u00f3ry przedstawia dokumentacj\u0119 i wa\u017cy racje z precyzj\u0105 neurochirurga.<\/p>\n<p>Nazajutrz dy\u017cur przy osobie cesarza pe\u0142ni\u0142y: przyboczny pluton szaser\u00f3w oraz 3 szwadron szwole\u017cer\u00f3w, kt\u00f3rym przypadkowo dowodzi\u0142 owego dnia szef 2 szwadronu, Jan Hipolit Kozietulski.<\/p>\n<p>Napoleon wpad\u0142 w furi\u0119, gdy kartacze z armat hiszpa\u0144skich przeczesa\u0142y jego szaser\u00f3w, str\u0105caj\u0105c z konia oficera ordynansowego Philippe&#8217;a de S?gur. Piechota francuska mia\u0142a obej\u015b\u0107 Somosierr\u0119 w ci\u0105gu kilku godzin, cesarz nie chcia\u0142 czeka\u0107. Gdy de S?gur zosta\u0142 ranny powt\u00f3rnie, cesarz pos\u0142a\u0142 do szwole\u017cer\u00f3w genera\u0142a Montbrun z rozkazem do ataku, sam za\u015b zawo\u0142a\u0142 do nich: Polonais, prenez moi ces canons! (Polacy, zdob\u0105d\u017acie mi te armaty).<\/p>\n<p>Napoleon mia\u0142 na my\u015bli owe najbli\u017csze armaty, kt\u00f3rych zreszt\u0105 w porannej mgle nawet nie by\u0142o wida\u0107. Nie wysy\u0142a\u0142 szwole\u017cer\u00f3w na pewn\u0105 \u015bmier\u0107, do ataku na wielopi\u0119trowe baterie. By\u0142 artylerzyst\u0105, wiedzia\u0142, co ogie\u0144 armatni mo\u017ce zrobi\u0107 z kawaleri\u0105 \u015bcie\u015bnion\u0105 w przesmyku g\u00f3rskim. Lecz to byli Polacy! Gdy ci cudowni wariaci zdobyli pierwsze pi\u0119tro armat, mimo \u017ce skot\u0142owani, pognali wy\u017cej. Kozietulski po stracie konia przyku\u015btyka\u0142 do cesarza pieszo, melduj\u0105c o wykonaniu rozkazu, lecz reszta 3 szwadronu, pochylona na ko\u0144skich karkach, gna\u0142a dalej. Dowodzili i gin\u0119li kolejno w ci\u0105gu paru minut Dziewanowski, Krzy\u017canowski, na ostatni\u0105 bateri\u0119 naskoczy\u0142 ju\u017c tylko porucznik Andrzej Niegolewski z wachmistrzem Antonim Soko\u0142owskim na okulawionym koniu i z kilkoma szeregowcami. Nast\u0105pi\u0142a s\u0142ynna wymiana zda\u0144:<\/p>\n<p>&#8211; Soko\u0142owski, a gdzie nasi?<\/p>\n<p>&#8211; Pogin\u0119li, panie poruczniku; po czym wachmistrz zwali\u0142 si\u0119 z konia (zmar\u0142 z ran kilka tygodni p\u00f3\u017aniej w szpitalu), za\u015b ko\u0144 Niegolewskiego padaj\u0105c przyt\u0142oczy\u0142 je\u017ad\u017aca do ziemi.<\/p>\n<p>Napoleon, s\u0142uchaj\u0105c meldunku Kozietulskiego, wys\u0142a\u0142 wsparcie: przybocznych szaser\u00f3w i ca\u0142y 1 szwadron. Wpadli na prze\u0142\u0119cz, rozgonili reszt\u0119 piechoty hiszpa\u0144skiej (przygnieciony koniem Niegolewski zd\u0105\u017cy\u0142 ju\u017c otrzyma\u0107 dziewi\u0119\u0107 pchni\u0119\u0107 bagnetem i dwa postrza\u0142y z muszkietu lub ci\u0119cia pa\u0142aszem, zale\u017cy komu wierzy\u0107) i pognali dalej. Droga na Madryt by\u0142a wolna.<\/p>\n<p>Prze\u015bled\u017amy, kto przyznawa\u0142 si\u0119 p\u00f3\u017aniej do zwyci\u0119stwa w owej szar\u017cy. Biuletyn armii francuskiej poda\u0142, \u017ce szar\u017c\u0105 dowodzi\u0142 genera\u0142 Montbrun, kt\u00f3ry wszak, jako adiutant, zawi\u00f3z\u0142 jedynie rozkaz i musia\u0142 wr\u00f3ci\u0107 do cesarza. Sprawa jasna &#8211; Francuzi nie mogli zaszczytu zwyci\u0119stwa odda\u0107 cudzoziemcom. W swych pami\u0119tnikach, po wielu latach, Philippe hrabia de S?gur przyzna\u0142 si\u0119 do tego, \u017ce to on, na czele szaser\u00f3w, zdoby\u0142 hiszpa\u0144skie armaty. W rzeczywisto\u015bci le\u017ca\u0142 przy sztabie, opatrywany przez cesarskiego chirurga. Pu\u0142kownik Wincenty Krasi\u0144ski w listach do rodziny i znajomych skromnie przyznawa\u0142 si\u0119 do g\u0142\u00f3wnej roli w zwyci\u0119stwie. W rzeczywisto\u015bci by\u0142 tego dnia chory, nie by\u0142o go nawet przy Napoleonie. Potomni palm\u0119 przyznaj\u0105 Kozietulskiemu. On faktycznie prowadzi\u0142 szar\u017c\u0119, lecz odpad\u0142 wcze\u015bnie, trac\u0105c konia jeszcze przed drug\u0105 bateri\u0105. Niegolewski zdoby\u0142 ostatni\u0105 bateri\u0119 na prze\u0142\u0119czy, lecz nie utrzyma\u0142by jej, le\u017c\u0105c pod zabitym koniem.<\/p>\n<p>Niew\u0105tpliwie zas\u0142uga prze\u0142amania nieprzyjaciela przypada 3 szwadronowi, zw\u0142aszcza za\u015b prowadz\u0105cej szar\u017c\u0119 3 kompanii, kt\u00f3ra zosta\u0142a dos\u0142ownie zmasakrowana. Lecz Bielecki argumentuje, \u017ce z wojskowego punktu widzenia nie by\u0142oby zwyci\u0119stwa pod Somosierr\u0105 bez drugiej szar\u017cy. To szwole\u017cerowie 1 szwadronu pod Tomaszem \u0141ubie\u0144skim rozgonili Hiszpan\u00f3w, oczy\u015bcili prze\u0142\u0119cz, pu\u015bcili si\u0119 w po\u015bcig. Sk\u0142adam wi\u0119c g\u0142\u0119boki pok\u0142on r\u00f3wnie\u017c 1 kompanii i jej anonimowym szeregowym szwole\u017cerom.<\/p>\n<p>Wieczorem owego dnia do poharatanych Polak\u00f3w podjecha\u0142 Napoleon i powiedzia\u0142: Vous etes ma plus belle cavalerie<\/p>\n<p>(Wy\u015bcie moj\u0105 najwspanialsz\u0105 kawaleri\u0105). Dla takich s\u0142\u00f3w Polacy szli w ogie\u0144.<\/p>\n<p><b>Wagram<\/b><\/p>\n<p>W kilka tygodni p\u00f3\u017aniej sytuacja w Europie zmusi\u0142a Napoleona do powrotu do Pary\u017ca. 21 lutego 1809 roku pu\u0142k lekkokonnych gwardii ponownie przekroczy\u0142 wp\u0142aw graniczn\u0105 rzeczk\u0119 Bidassoa. 20 marca szwole\u017cerowie byli w Pary\u017cu. Zaledwie po dziesi\u0119ciu dniach cesarski rozkaz poderwa\u0142 1 szwadron do marszu na front &#8211; tym razem austriacki. Napoleon ju\u017c tam by\u0142.<\/p>\n<p>&#8222;Robimy dziennie po 12 a\u017c do 15 mil krajowych (do 100 kilometr\u00f3w &#8211; przyp. J.J.), \u017ceby dogoni\u0107 cesarza (&#8230;)&#8221;. To z listu Kozietulskiego do siostry, cytuj\u0119 za Brandysem. List adresowany z Ulm, miejsca krwawej bitwy z Austriakami w roku 1805. A mnie b\u0142\u0105ka si\u0119 po g\u0142owie okrutny wierszyk niegdy\u015b skandowany w marszu przez galicyjskich skaut\u00f3w lub Strzelc\u00f3w:<\/p>\n<p>&#8211; Pod Ulm, pod Ulm, pod Au-ster-litz,<\/p>\n<p>Bra\u0142a Austria w dup\u0119, nie gada\u0142a nic!<\/p>\n<p>&#8211; Bo nasza Austria taki zwyczaj m?,<\/p>\n<p>\u017be w dup\u0119 bierze i nic nie-ga-d?.<\/p>\n<p>Pod Wagram by\u0142o ci\u0119\u017cko. W bitwie 5-6 lipca 1809 roku Francuzi stracili zabitych i rannych 42 genera\u0142\u00f3w i 1860 oficer\u00f3w. Szeregowc\u00f3w? Kt\u00f3\u017cby ich dok\u0142adnie liczy\u0142! Podobno nie mniej ni\u017c 34 tysi\u0105ce. Kozietulski widzia\u0142 pag\u00f3rek, usypany z amputowanych n\u00f3g i r\u0105k, widzia\u0142 spalonych rannych \u017co\u0142nierzy w wypalonym zbo\u017cu. Pu\u0142k szwole\u017cer\u00f3w straci\u0142 wi\u0119cej ludzi pod Wagram ni\u017c pod Somosierr\u0105.<\/p>\n<p>Umierali w wiede\u0144skim szpitalu w wiele dni lub tygodni po bitwie, z powodu gangreny lub szoku pooperacyjnego, gdy chirurdzy odejmowali im nogi i ramiona, aby zapobiec gangrenie. Mo\u017cna sobie wyobrazi\u0107 te operacje. Marczy\u0144ski Jan, 30 ran pod Wagram, zmar\u0142 27 lipca; Chlebowski J\u00f3zef, amputowana noga, zmar\u0142 14 sierpnia; Or\u0142owski Stefan, 1 kompania, zmar\u0142 22 sierpnia; kapitan Stanis\u0142aw Gorayski, zmar\u0142 1 sierpnia; kapitan Franciszek \u0141ubie\u0144ski, szef 1 kompanii, po odniesieniu ci\u0119\u017ckich obra\u017ce\u0144, zwolniony ze s\u0142u\u017cby.<\/p>\n<p>Szwole\u017cer z Giewart\u00f3w te\u017c widocznie sp\u0119dzi\u0142 miesi\u0105ce w szpitalu. 6 wrze\u015bnia 1810 roku otrzyma\u0142 urlop, z kt\u00f3rego ju\u017c nie powr\u00f3ci\u0142 do oddzia\u0142u. Okulawiony szwole\u017cer, niczym okulawiony ko\u0144. Ca\u0142y rok, co dwa miesi\u0105ce, odchodzi\u0142y do kraju transporty niezdolnych ju\u017c do s\u0142u\u017cby. Zachowa\u0142y si\u0119 wpisy w kontroli pu\u0142ku, m.in. ten: &#8222;9 grudnia 1810 r. brygadier (st. kapral &#8211; J.J.), 8 szwole\u017cer\u00f3w i jeden podkuwacz koni, uznani za niezdolnych do s\u0142u\u017cby (&#8230;) przydzielono im pow\u00f3z, gdy\u017c by\u0142o im niezmiernie trudno maszerowa\u0107&#8221;. Sz\u0142y transporty dwudziestoparoletnich inwalid\u00f3w, na ich miejsce z kraju przybywali zdrowi rekruci.<\/p>\n<p>Legenda rodzinna nie podaje, kiedy giewartowski szwole\u017cer wr\u00f3ci\u0142 do kraju. Z p\u00f3\u017aniejszych list\u00f3w wynika, \u017ce o\u017ceni\u0142 si\u0119 w 1817 roku, \u017ce w 1820 roku urodzi\u0142 mu si\u0119 syn Wincenty Piotr (imiona dw\u00f3ch Krasi\u0144skich, oficer\u00f3w z pu\u0142ku), za\u015b w 1825 roku drugi syn &#8211; Dyonizy J\u00f3zef. Ten ostatni zachowa\u0142 listy z ostatnich lat \u017cycia ojca.<\/p>\n<p><b>Listy<\/b><\/p>\n<p>Nie ma w nich wspomnie\u0144 o wojnach napoleo\u0144skich. Wszystkie dotycz\u0105 wydanego przez cara Miko\u0142aja I wymogu zatwierdzenia szlachectwa przez Heroldi\u0119 Kr\u00f3lestwa Kongresowego. \u017b\u0105dano legitymacji szlachectwa z jednego z dw\u00f3ch niezale\u017cnych \u017ar\u00f3de\u0142: z posiadania ca\u0142kowitej wsi lub z wy\u017cszego urz\u0119du przodka w prostej linii m\u0119skiej. Oto wyj\u0105tki z korespondencji: &#8222;Sumarjusz dowod\u00f3w szlachectwo dziedziczne Stanis\u0142awa Jastrz\u0119bowskiego approbuj\u0105cych:<\/p>\n<p>1. Rysunek herbu wraz z opisem Jastrz\u0119biec familii Jastrz\u0119bowskich w\u0142a\u015bciwego;<\/p>\n<p>2. Akt z r. 1715 udowadniaj\u0105cy, \u017ce Andrzej Franciszek, legitymuj\u0105cego si\u0119 pradziad, by\u0142 Miecznikiem Brac\u0142awskim i Pisarzem Ziemskim \u0141ukowskim.<\/p>\n<p>3. Akt z roku 1752 dowodz\u0105cy pochodzenia Baltazara, dziada Legitymanta od powy\u017cszego Andrzeja Franciszka. Punkty 4-11&#8230;<\/p>\n<p>W Warszawie dnia 9 pa\u017adziernika 1841 roku dowody powy\u017cej wymienione w liczbie jedenastu w Heroldyi z\u0142o\u017cono.&#8221;. Podpisy, piecz\u0119cie.<\/p>\n<p>Ju\u017c po roku nadesz\u0142a odpowied\u017a z Urz\u0119du Heroldii Kr\u00f3lestwa Polskiego do &#8222;urodzonego Stanis\u0142awa Jastrz\u0119bowskiego&#8221;: przes\u0142ane dokumenty nie dowodz\u0105 niezbicie jego pokrewie\u0144stwa z Miecznikiem Andrzejem Franciszkiem. Heroldia prosi o metryki urodzin przodk\u00f3w i dalsze dokumenty. Podpisano: Prezes Heroldyi, Rzecz. Tajny Radca i Senator, Aleksander Hrabia Walewski.<\/p>\n<p>Nast\u0105pi\u0142a wymiana coraz bardziej gor\u0105co formu\u0142owanych pisemnych pr\u00f3\u015bb i zach\u0119t. Korupcji urz\u0119dnik\u00f3w nie wymy\u015blono w dwudziestym stuleciu. Wreszcie po dziesi\u0119ciu latach, list do m\u0142odszego o 19 lat brata, Wojciecha Bogumi\u0142a, profesora w Instytucie Agronomicznym w Marymoncie pod Warszaw\u0105.<\/p>\n<p>&#8222;Kochany m\u00f3j Bracie:<\/p>\n<p>(&#8230;) Teraz w\u0142a\u015bnie pobudk\u0119 mam, abym o Heroldyi przypomnia\u0142 Ci Bracie, znasz zapewne lepiej jej wa\u017cno\u015b\u0107 jak ja. To najwi\u0119ksza pu\u015bcizna dla naszych potomk\u00f3w, dlatego te\u017c nie szcz\u0119dzi\u0142em i koszt\u00f3w p\u00f3ki mi zdrowie s\u0142u\u017cy\u0142o. Na co wyda\u0142em Z\u0142p. 2000, co rewersem Ci oka\u017c\u0119, opr\u00f3cz tego kilkaset Z\u0142p. mi\u0119 kosztuje, a wszystko napr\u00f3\u017cno, do\u015b\u0107 \u017cem si\u0119 stara\u0142 &#8211; nie b\u0119d\u0119 mia\u0142 sobie do wyrzucenia. (&#8230;) Teraz na Tobie ci\u0105\u017cy ten tak wa\u017cny interes, aby\u015b tyle przeze mnie kosztuj\u0105cego doko\u0144czy\u0142. (&#8230;) Teraz zupe\u0142nie upad\u0142y na zdrowiu i fortunie &#8211; jeszcze tu ostatniemi si\u0142ami siepam &#8211; sam mi przyznasz, \u017ce \u017cyczenia moje i rady wielkiej wagi s\u0105 &#8211; ale szczerze si\u0119 zajmij.<\/p>\n<p>Tak, drogi m\u00f3j Bracie! Ostatnie to oznaki mego tchnienia odbierasz. W\u0105tpi\u0119 bardzo, aby\u015bmy w tym \u017cyciu z sob\u0105 konwersowali, lada dzie\u0144 ostatnia dla mnie godzina wybije. (&#8230;)&#8221;.<\/p>\n<p>Stanis\u0142aw Jastrz\u0119bowski<\/p>\n<p>M\u0142oga G\u00f3rna d. 21 Januar 1852 r.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Zmar\u0142 dwa lata p\u00f3\u017aniej. Nie wiem, gdzie pogrzebany. Nie znalaz\u0142em M\u0142ogi G\u00f3rnej na mapie. Wojciech Bogumi\u0142 \u017cy\u0142 jeszcze lat ponad trzydzie\u015bci. Jako cz\u0142owiek nowoczesny (by\u0142 pionierem nauki nazwanej przeze\u0144 ergonomi\u0105) nie traktowa\u0142 apeli starszego brata zbyt serio.<\/p>\n<p>W 47 lat po rozpocz\u0119ciu szwole\u017cerskich stara\u0144, 20 pa\u017adziernika 1888 roku, w ostatnim z zachowanej paczki list\u00f3w, stary ju\u017c syn Dyonizy z zak\u0142opotaniem przyznaje: &#8222;(&#8230;) nale\u017c\u0119 do szlachty nie zatwierdzonej&#8221;. O zgrozo!<\/p>\n<p><b>Dlaczego o tym pisz\u0119<\/b><\/p>\n<p>S\u0105 chyba w Polsce tysi\u0105ce, mo\u017ce dziesi\u0105tki tysi\u0119cy rodzin, kt\u00f3re mog\u0142yby zapami\u0119tane legendy wiekowych ciotek po\u017ceni\u0107 &#8211; pewnie lepiej ni\u017c ja &#8211; ze star\u0105 dokumentacj\u0105 z ocala\u0142ego kuferka babuni. Niech\u017ce to czyni\u0105. Nie minie dwie\u015bcie lat &#8211; kto\u015b si\u0119 zainteresuje. Je\u015bli nar\u00f3d to wsp\u00f3lnota wsp\u00f3lnie wyobra\u017cona \u017cywych i minionych pokole\u0144, trudno o lepsze spoiwo.<\/p>\n<p>M\u0142odzi s\u0105 inni i gwi\u017cd\u017c\u0105 na to? Niekt\u00f3rzy pewni siebie a\u017c do chamstwa, hedonistyczni a\u017c do wyrafinowanego egoizmu? Nie szkodzi. Historia dobrze si\u0119 dla nich uk\u0142ada. Przez setki lat nasze szar\u017ce prowadzi\u0142y do przegranych bitew, wygrane bitwy do przegranych wojen, je\u015bli by\u0142a wygrana wojna, mieli\u015bmy przegrany pok\u00f3j. Nagle sta\u0142o si\u0119 odwrotnie: wygrali\u015bmy taki pok\u00f3j, \u017ce szar\u017ce i bitwy s\u0105 niepotrzebne, i m\u0142odzi to czuj\u0105. Nie szkodzi. Na staro\u015b\u0107, cho\u0107by ich odpycha\u0107, nahajkami katowa\u0107, wr\u00f3c\u0105 do \u017ar\u00f3de\u0142. Nie strz\u0105sn\u0105 z siebie dziedzictwa owych cudownych wariat\u00f3w spod Somosierry i Stoczka, Krechowc\u00f3w i Korostenia, Krojant i Kocka. Beze\u0144 byliby\u015bmy dzi\u015b innym narodem. Nie ma obawy. My to mamy zapisane w genach. Wszyscy\u015bmy kawalerzystami.<\/p>\n<p><b>Jerzy Jastrz\u0119bowski<\/b><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>TRADYCJE Kawalerzy\u015bci JERZY JASTRZ\u0118BOWSKI &#8222;Pradziad by\u0142 szwole\u017cerem, dziad u\u0142anem, on te\u017c b\u0119dzie kawalerzyst\u0105. Na pocz\u0105tek wsadzimy go na kuca.&#8221; Wysokie buty i bryczesy, marszczone wok\u00f3\u0142 kolan, by\u0142y na wysoko\u015bci oczu przera\u017conego malca. G\u0142os dudni\u0142 gdzie\u015b wysoko. \u017belazna nad Skierniewk\u0105? Maj\u0105tek pa\u0144stwa Mazarakich? Kuc raz zaci\u0105\u0142 ogonem i kandydat na szwole\u017cera z p\u0142aczem spad\u0142 na ziemi\u0119. [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[2],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/50"}],"collection":[{"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=50"}],"version-history":[{"count":7,"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/50\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":211,"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/50\/revisions\/211"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=50"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=50"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=50"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}