{"id":98,"date":"2013-07-17T08:58:37","date_gmt":"2013-07-17T06:58:37","guid":{"rendered":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/?p=98"},"modified":"2013-07-17T08:58:37","modified_gmt":"2013-07-17T06:58:37","slug":"o-umieraniu","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/?p=98","title":{"rendered":"O umieraniu"},"content":{"rendered":"<p>Obserwowa\u0142em na ekranie, jak samolot wbija si\u0119 w po\u0142udniowy wie\u017cowiec World Trade Center na wysoko\u015bci mniej wi\u0119cej 80. pi\u0119tra. Na 80. pi\u0119trze pracuje m\u00f3j syn<\/p>\n<div style=\"width: 247px\" class=\"wp-caption alignleft\"><img loading=\"lazy\" alt=\"\" src=\"http:\/\/grafik.rp.pl\/g4a\/353299,79510,9.jpg\" width=\"237\" height=\"474\" \/><p class=\"wp-caption-text\">\u017ar\u00f3d\u0142o: Nieznane<\/p><\/div>\n<p><b>O umieraniu<\/b><\/p>\n<p><b>W p\u0142on\u0105cym wie\u017cowcu WTC<\/b><\/p>\n<p>(C) REUTERS<\/p>\n<p><b>JERZY JASTRZ\u0118BOWSKI Z TORONTO<\/b><\/p>\n<p>Zaczyna si\u0119 od \u017co\u0142\u0105dka: md\u0142o\u015bci, w gardle pio\u0142un, parali\u017c post\u0119puj\u0105cy w g\u0142\u0105b, wreszcie dochodz\u0105cy do serca. Kolana mi\u0119kn\u0105. Wtedy traci si\u0119 przytomno\u015b\u0107.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Na biurku w Toronto &#8211; bateria telefon\u00f3w, nad biurkiem &#8211; pochylony ku mnie telewizor, nastawiony na CNN. We wtorek, o 08:48 kole\u017canka przy s\u0105siednim stanowisku j\u0119kn\u0119\u0142a: co za koszmar, sp\u00f3jrz na CNN, jaki\u015b samolot wbi\u0142 si\u0119 w p\u00f3\u0142nocny wie\u017cowiec World Trade Center.<\/p>\n<p>Patrz\u0119: czarna dziura, troch\u0119 dymu, m\u00f3j syn o tej porze jest ju\u017c w pracy na 80. pi\u0119trze, lecz nie w tym wie\u017cowcu, w s\u0105siednim, od po\u0142udniowej strony. Paskudna my\u015bl &#8211; u niego wszystko w porz\u0105dku, je\u015bli s\u0105 ofiary, to tylko w\u015br\u00f3d obcych &#8211; lecz dla pewno\u015bci wystukuj\u0119, jak dziesi\u0105tki razy przedtem, numer jego kom\u00f3rki. G\u0142os automatycznej telefonistki odpowiada, \u017ce sorry, wszystkie \u0142\u0105cza chwilowo zaj\u0119te, prosz\u0119 spr\u00f3bowa\u0107 p\u00f3\u017aniej, po paru pr\u00f3bach rezygnuj\u0119, przez komputer do studia radiowego przekazuj\u0119, co wiem, program ju\u017c idzie na \u017cywo, gdy na ekranie nade mn\u0105 inny samolot wbija si\u0119, r\u00f3wnie\u017c na \u017cywo, w drugi (m\u00f3j!) wie\u017cowiec na wysoko\u015bci mniej wi\u0119cej osiemdziesi\u0105tego pi\u0119tra, a po sekundzie z przeciwleg\u0142ej \u015bciany wytryskuje s\u0142up ognia. Tam ju\u017c nikt nie \u017cyje!<\/p>\n<p>Jest 09:05, gdy zaczyna si\u0119 umieranie. Sztywnymi palcami wystukuj\u0119 ju\u017c bez przerwy numer synowskiej kom\u00f3rki, lecz telefonistka nie odpowiada, kom\u00f3rka za\u015b milczy. Jest martwa.<\/p>\n<p>Parali\u017c rozszerza si\u0119 koncentrycznie od \u017co\u0142\u0105dka. Smak pio\u0142unu w gardle. Dzwoni\u0119 jeszcze do domu, tam telefon zaj\u0119ty, i w tym momencie widz\u0119, jak z najwy\u017cszych pi\u0119ter, podgrzewanych ogniem od do\u0142u, odrywaj\u0105 si\u0119 mr\u00f3wki ludzkie i &#8211; wymachuj\u0105c odn\u00f3\u017cami &#8211; lec\u0105 w d\u00f3\u0142. Kto\u015b odsuwa mnie wraz z fotelem od biurka, kto\u015b zajmuje moje miejsce. Potem kole\u017canka pyta, jak si\u0119 czuj\u0119 i wr\u0119cza kartk\u0119: by\u0142 telefon z domu, wszystko OK, \u017cona dzwoni\u0142a ju\u017c jaki\u015b czas temu, lecz nie chcia\u0142am ci przeszkadza\u0107, by\u0142e\u015b tak poch\u0142oni\u0119ty telewizj\u0105&#8230;<\/p>\n<p>Po p\u00f3\u0142godzinie jestem w domu. Gdy dzwoni telefon, dopadam pierwszy i jak przez grub\u0105 zas\u0142on\u0119 s\u0142ysz\u0119 g\u0142os: Tata? Tu Wojtek, wci\u0105\u017c jeszcze \u017cyj\u0119.<\/p>\n<p>Tej nocy \u017ale si\u0119 czu\u0142 i po raz pierwszy od lat zapomnia\u0142 nastawi\u0107 budzik. Sp\u00f3\u017ani\u0142 si\u0119 na poci\u0105g, dowo\u017c\u0105cy go z New Jersey do Manhattanu. Kaw\u0119 i rogalik kupi\u0142 za kwadrans dziewi\u0105ta przed wej\u015bciem do pierwszego wie\u017cowca, sk\u0105d pasa\u017cem co dzie\u0144 przechodzi do drugiego.<\/p>\n<p>W tym pierwszym mija\u0142 t\u0142um ludzi czekaj\u0105cych na ekspresowe windy, gdy szyby zacz\u0119\u0142y pryska\u0107 do wn\u0119trza, rozleg\u0142 si\u0119 syk i wybuch, z otwor\u00f3w wentylacyjnych buchn\u0105\u0142 p\u0142omie\u0144. Przera\u017aliwy zgrzyt i huk spadaj\u0105cej windy. Niesieni podmuchem ludzie sun\u0119li na brzuchach po kamiennej posadzce. Wrzuci\u0142 kaw\u0119 i rogalik do kosza i wybieg\u0142 na zewn\u0105trz.<\/p>\n<p>Gdzie\u015b bardzo wysoko zobaczy\u0142 smug\u0119 dymu. Ludzie m\u00f3wili &#8222;g\u0142upoty&#8221; o jakim\u015b samolocie. Wraz z t\u0142umem gapi\u0142 si\u0119 w g\u00f3r\u0119, zastanawiaj\u0105c si\u0119, czy i\u015b\u0107 do swojego wie\u017cowca, czy wraca\u0107 do domu. Wybra\u0142 to drugie, lecz wpierw zadzwoni\u0142 do matki. Przekracza\u0142 jezdni\u0119 Westside Highway (ruch samochodowy by\u0142 ju\u017c wstrzymany), gdy us\u0142ysza\u0142 krzyk ludzi, potem drugi wybuch. Nie zd\u0105\u017cy\u0142 si\u0119 obejrze\u0107: gor\u0105cy podmuch osmali\u0142 mu kark, rzuci\u0142 wraz z innymi na bruk. Wtedy zacz\u0105\u0142 ucieka\u0107.<\/p>\n<p>Od lat, id\u0105c noc\u0105 do pracy, modl\u0119 si\u0119 za jego pomy\u015blno\u015b\u0107, on za\u015b &#8211; bezbo\u017cnik &#8211; kpi z mojego zacofania: Tato, co za g\u0142upie przes\u0105dy, przecie\u017c nie ma Boga. We wtorek po raz pierwszy si\u0119 zawaha\u0142. Skoro za\u015b rzecz o umieraniu, zapewniam, \u017ce wierz\u0105cemu umiera si\u0119 ra\u017aniej.<\/p>\n<p>No, ale nawraca\u0107 nikogo nie b\u0119d\u0119, trzeba to samemu prze\u017cy\u0107.-<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Obserwowa\u0142em na ekranie, jak samolot wbija si\u0119 w po\u0142udniowy wie\u017cowiec World Trade Center na wysoko\u015bci mniej wi\u0119cej 80. pi\u0119tra. Na 80. pi\u0119trze pracuje m\u00f3j syn O umieraniu W p\u0142on\u0105cym wie\u017cowcu WTC (C) REUTERS JERZY JASTRZ\u0118BOWSKI Z TORONTO Zaczyna si\u0119 od \u017co\u0142\u0105dka: md\u0142o\u015bci, w gardle pio\u0142un, parali\u017c post\u0119puj\u0105cy w g\u0142\u0105b, wreszcie dochodz\u0105cy do serca. Kolana mi\u0119kn\u0105. [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[2],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/98"}],"collection":[{"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=98"}],"version-history":[{"count":2,"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/98\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":100,"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/98\/revisions\/100"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=98"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=98"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=98"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}