{"id":12,"date":"2013-07-08T09:54:22","date_gmt":"2013-07-08T07:54:22","guid":{"rendered":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/?p=12"},"modified":"2014-05-13T14:44:36","modified_gmt":"2014-05-13T12:44:36","slug":"lemkowskie-gory-nieszczesc","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/?p=12","title":{"rendered":"\u0141emkowskie g\u00f3ry nieszcz\u0119\u015b\u0107"},"content":{"rendered":"<p style=\"text-align: right;\"><em>0000000000Ja was lublu, jak i swoich, Cygane Romane,<\/em><br \/>\n<em>Was ho\u0142odnych i obdertych i sponeweranych.<\/em><br \/>\n<em>Nie mate swojoj otczyzny, nigde ne priznany,<\/em><br \/>\n<em>\u0142em lubite naszy hory, bidujete z nami.<\/em><br \/>\n<strong>Iwan Rudenko &#8222;\u0141emkowyna&#8221;<\/strong><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Zn\u00f3w hukn\u0119\u0142o, pacn\u0119\u0142o niczym grudk\u0105 b\u0142ota, i \u017co\u0142nierzyk z czerwon\u0105 gwiazd\u0105 na fura\u017cerce za\u0142ama\u0142 si\u0119 w skoku przez kraw\u0119d\u017a parowu, padaj\u0105c wprost pod nogi nadbiegaj\u0105cego ch\u0142opca. Dnem parowu Wanio Holuta goni\u0142 koby\u0142k\u0119, sp\u0142oszon\u0105 ogniem mo\u017adzierzy, i do dzi\u015b pami\u0119ta: lufa automatu,<br \/>\nwbita mi\u0119dzy kamienie potoku, na wysoko podgolonej potylicy \u017co\u0142nierza &#8211; szeroka na palec szpara po od\u0142amku.<\/p>\n<p>Nawet nie bardzo krwawi\u0142, dziwi si\u0119 67-letni dzi\u015b Jan Holuta. O, tu le\u017cy, pokazuje mi k\u0119p\u0119 chaszczy nad potokiem. Towarzysze zabrali mu buty, rozebrali do bielizny i zakopali, gdzie pad\u0142, ale za p\u0142ytko i lisy wraz go wygrzeba\u0142y. Wtedy s\u0105siadka zagrzeba\u0142a go, jak nale\u017cy. B\u0119dzie tu ju\u017c le\u017ca\u0142 a\u017c do Dnia S\u0105du. I nie on jeden nad tym potokiem.<\/p>\n<p>We wrze\u015bniu 1944 roku rodzina Holut\u00f3w &#8212; matka Ewa i trzech syn\u00f3w, Wasyl, Manio i male\u0144ki Fecio (ojciec Miko\u0142aj by\u0142 we wsi, strzeg\u0105c cha\u0142upy przed ogniem) &#8212; koczowa\u0142a w g\u0142\u0119bi parowu. Tu\u017c naprzeciw, m\u00f3wi Jan Holuta, przykucn\u0105\u0142 staryk-furman w zniszczonym mundurze. Zapar\u0142 si\u0119 plecami o pie\u0144 starego grabu (o, widzi pan, jeszcze s\u0105 resztki starego pnia, par\u0119 lat temu, jak zr\u0105bany) , kr\u00f3tko przy pysku trzyma\u0142 dwa konie i wo\u0142a\u0142 do matki z ukrai\u0144ska po rusku: &#8222;Chaziajka, ne udyrajte teper, bo wam rebjata ubjut&#8221;. A\u017c gdy nagle ucich\u0142o, krzykn\u0105\u0142: &#8222;Teper udyrajte, a to budet bolszoje sra\u017cenje&#8221;. My w nogi i przebiegli my w d\u00f3\u0142, ku wiosce, ze dwadzie\u015bcia krok\u00f3w, a\u017c tu huk straszny i tuman tam, gdzie my przed chwil\u0105 siedzieli. Wi\u0119c ja wr\u00f3ci\u0142 si\u0119: konie stoj\u0105, jak sta\u0142y, staryk jak siedzia\u0142, tak siedzi, ino mu g\u0142owa na piersi opad\u0142a. Srogi musia\u0142 by\u0107 furman, bo i po \u015bmierci lejc z r\u0105k nie wypu\u015bci\u0142. Pochowany tu\u017c obok, par\u0119 krok\u00f3w od parowu.<\/p>\n<p>Niedawno Janowa \u017cona, Marysia, zobaczy\u0142a, \u017ce geodeta wkopa\u0142 w to miejsce kamie\u0144 mierniczy. Nawet nie zauwa\u017cy\u0142, m\u00f3wi Marysia, \u017ce ludzkie piszczele wykopa\u0142. Marysia zakopa\u0142a ko\u015bci staryka w tym samym miejscu.<\/p>\n<p>W tych g\u00f3rach, m\u00f3wi Jan, pod ka\u017cdym drzewem, pod ka\u017cd\u0105 k\u0119p\u0105 tarniny le\u017cy albo \u017co\u0142nierz, albo partyzan, albo cywil. W par\u0119 lat po wojnie latem pojechali my z ojcem do Polan, b\u0119dzie st\u0105d sze\u015b\u0107 kilometr\u00f3w przez g\u00f3ry, a tam wysoko na zboczu p\u0142aty \u015bniegu bielej\u0105. By\u0142 lipiec, o tej porze ju\u017c w naszych g\u00f3rach \u015bnieg nie zalega, wi\u0119c ojciec m\u00f3wi\u0105 do mnie: id\u017a, zobacz, co tak b\u0142yszczy. Ja poszed\u0142, a tam, panie, czaszka obok czaszki, i piszczele ludzkie, ju\u017c obgryzione do czysta, wybielone wiatrem i s\u0142o\u0144cem. A co \u017celastwa: he\u0142my pogruchotane, automaty, strach przej\u015b\u0107.<\/p>\n<p><b>Pocz\u0105tek<\/b><\/p>\n<p>Wie\u015b Tylawa w Beskidzie Niskim, tu\u017c poni\u017cej przej\u015bcia granicznego w Barwinku. Prze\u0142\u0119cz Dukielska, karpackie wrota z po\u0142udnia na p\u00f3\u0142noc i odwrotnie. Odwieczne siedlisko \u0141emk\u00f3w, tych beskidzkich pobratymc\u00f3w Hucu\u0142\u00f3w z Czarnohory i Bojk\u00f3w z Gorgan\u00f3w na wschodzie. Fale pasterzy wo\u0142oskich i ruskich nawarstwia\u0142y si\u0119 stuleciami, id\u0105c wzd\u0142u\u017c Karpat ze wschodu na zach\u00f3d, tworz\u0105c autonomiczn\u0105 kultur\u0119 i typ etniczny. Etnografowie nazywali ich Karpato-Rusinami. Austriacy i W\u0119grzy, bywa\u0142o, &#8222;moskofilami&#8221; i pi\u0105t\u0105 kolumn\u0105. Ukrai\u0144cy uznali ich za w\u0142asnych odszczepie\u0144c\u00f3w. Niekt\u00f3rzy Polacy &#8212; za Ukrai\u0144c\u00f3w. Tak zacz\u0119\u0142a si\u0119 \u0142emkowska gehenna.<\/p>\n<p>We wrze\u015bniu 1966 roku szed\u0142em pod g\u00f3r\u0119 drog\u0105 od Dukli z ci\u0119\u017ckim plecakiem, zerkaj\u0105c po cha\u0142upach, gdzie by przytuli\u0107 si\u0119 na noc. Z przedostatniej zagrody wyjecha\u0142 w\u00f3z &#8212; jak si\u0119 wkr\u00f3tce dowiedzia\u0142em &#8212; ze starym Miko\u0142ajem i m\u0142odym jeszcze Janem Holutami po ostatnie owego lata kopy owsa na polu. Zaryzykowa\u0142em. Oni te\u017c. Odm\u00f3wili przenocowania w stodole, bo &#8222;do rana zamarzn\u0105, u nas w g\u00f3rach po nocach ju\u017c siwy mr\u00f3z, nocowa\u0107 pan b\u0119d\u0105 z nami w domu&#8221;. Dopiero po trzydziestu latach dowiedzia\u0142em si\u0119, \u017ce mocno zastanawiali si\u0119, czy nie ryzykuj\u0105 za bardzo: nie wiadomo, kto to mo\u017ce by\u0107, a poza tym. .. Nie mia\u0142em w\u00f3wczas poj\u0119cia o \u0141emkach. Nie wiedzia\u0142em te\u017c, \u017ce by\u0107 Polakiem w tych stronach nie zawsze bywa\u0142o dobr\u0105 rekomendacj\u0105. Ale, jak m\u00f3wi dzi\u015b Jan, wr\u00f3cili my z pola, a dzieciaki ju\u017c bawi\u0105 si\u0119 z panem, jak z w\u0142asn\u0105 rodzin\u0105. Znaczy &#8212; musowo trzeba nakarmi\u0107 i przenocowa\u0107, nie mo\u017ce to by\u0107 z\u0142y cz\u0142owiek. Do\u015bwiadczy\u0142em go\u015bcinno\u015bci tak szczerej, i\u017c chwilami obezw\u0142adniaj\u0105cej. Rozpocz\u0119\u0142a si\u0119 niezwyk\u0142a przyja\u017a\u0144, po latach owocuj\u0105ca zwierzeniami, o kt\u00f3rych przygodny go\u015b\u0107 &#8222;z Polski&#8221; marzy\u0107 by nie m\u00f3g\u0142.<\/p>\n<p><b>\u0141emko: Polak to czy Ukrainiec?<\/b><\/p>\n<p>Problem zamazywania etnicznej i kulturalnej odr\u0119bno\u015bci \u0141emk\u00f3w wyp\u0142yn\u0105\u0142 ju\u017c podczas jednej z wczesnych i bolesnych rozm\u00f3w ze starym (od dawna ju\u017c nie\u017cyj\u0105cym) Miko\u0142ajem Holut\u0105 trzydzie\u015bci lat temu. Wzi\u0119to go z poboru w 1924 roku do pu\u0142ku u\u0142an\u00f3w w Przemy\u015blu. Pewnej nocy oficer przyszed\u0142 do stajni szwadronu i sprawdza\u0142 konie, czy wyzgrzeblone do czysta. Bia\u0142a r\u0119kawiczka zaczerni\u0142a si\u0119 na jednym z grzbiet\u00f3w. Dawaj, m\u00f3wi Miko\u0142aj, pobudka w \u015brodku nocy na dziedzi\u0144cu i \u0107wiczy\u0107 padnij-powsta\u0144, padnij-powsta\u0144. Panie, deszcz, ka\u0142u\u017ce b\u0142ota, tak ja pada\u0142 na r\u0119ce, by munduru nie zamoczy\u0107. Wachmistrz zauwa\u017cy\u0142, butem do ziemi przygni\u00f3t\u0142: &#8222;Za dziesi\u0119\u0107 minut, \u015bcierwo, z powrotem w wypranym mundurze i do rana b\u0119dziesz skaka\u0107!&#8221;.<\/p>\n<p>U\u015bmiecham si\u0119 i t\u0142umacz\u0119 staremu u\u0142anowi, \u017ce przecie\u017c w ka\u017cdej armii na \u015bwiecie rekrut\u00f3w m\u0119cz\u0105. Miko\u0142aj prze\u017cuwa t\u0119 my\u015bl, prze\u017cuwa, i wreszcie wyrzuca z siebie sw\u00f3j b\u00f3l: &#8222;Panie, a czy w ka\u017cdej armii na \u015bwiecie wyzywaj\u0105 \u017co\u0142nierza od ukrai\u0144skiego \u015bcierwa: Przecie ja ani \u015bcierwo, ani Ukrainiec, ino cz\u0142owiek i \u0141emko&#8221;. P\u00f3\u017aniej, ju\u017c jako starszy u\u0142an i rymarz pu\u0142kowy, Miko\u0142aj Holuta sta\u0142 ze swym pu\u0142kiem w Gr\u00f3dku Jagiello\u0144skim. A \u017co\u0142nierskiej przysi\u0119gi na wierno\u015b\u0107 Rzeczypospolitej dotrzyma\u0142, i to jak!<\/p>\n<p><b>Panie Jurku, panu pierwszemu. ..<\/b><\/p>\n<p>Po tylu latach o tym pierwszy raz m\u00f3wimy, bo to cz\u0142owiek nigdy nie wiedzia\u0142, co b\u0119dzie dobre, a co z\u0142e. Jan Holuta opiera si\u0119 o wrota stodo\u0142y po dniu pracy w polu. Zaraz pierwszej jesieni wojny przyjecha\u0142o do nas auto, wysiedli dwaj w cywilu &#8212; ale co\u015b mocno mi wygl\u0105dali na wojskowych &#8212; i ojciec zaraz wygonili nas z cha\u0142upy i zamkn\u0119li si\u0119 z nimi. Potem matka dali im je\u015b\u0107 a na noc oni z ojcem wyszli i ojciec wr\u00f3cili ub\u0142oceni a\u017c na rano. My raz tylko pr\u00f3bowali pyta\u0107, ale ojciec tak spojrzeli po nas, \u017ce my ju\u017c wiedzieli, \u017ce tajemnica wojskowa i nigdy wi\u0119cej, a\u017c do dnia jego \u015bmierci, o nic nie pytali. A potem to ma\u0142o by\u0142o miesi\u0105ca, \u017ceby kto w okno noc\u0105 od strony pola nie stuka\u0142 &#8212; my z bratem Wasylem przecie s\u0142yszeli &#8212; a ojciec nic nie m\u00f3wi\u0105c ubierali si\u0119 i dopiero rankiem wracali.<\/p>\n<p>Jak si\u0119 po przesz\u0142o p\u00f3\u0142wieczu okazuje, u\u0142an Miko\u0142aj Holuta by\u0142 przewodnikiem kurier\u00f3w Polski Podziemnej, id\u0105cych przez Karpaty na W\u0119gry. I nie on jeden, ci\u0105gnie Jan. Na zmian\u0119 z nim chodzi\u0142 Miko\u0142aj Kukulak z naszej wsi, a jeszcze chyba i nasz s\u0105siad Homzyk, cho\u0107 tego nie wiemy na pewno, tylko si\u0119 domy\u015blamy po tym, jak ojciec z nim rozmawiali.<\/p>\n<p>&#8212; Jak mia\u0142 na imi\u0119 Homzyk? &#8212; No, przecie. .. Wasyl Gubik.<\/p>\n<p>&#8212; Zaraz, zaraz, wi\u0119c Gubik czy Homzyk?<\/p>\n<p>Brat Jana, Teodor Holuta, wybucha \u015bmiechem: Oj, panie Jurku, jeszcze sporo musi si\u0119 pan uczy\u0107 o \u0142emkowskim obyczaju. Nazwiska u \u0141emk\u00f3w by\u0142y dla w\u0142adz, bo wszelkie w\u0142adze wy\u0142\u0105cznie po nazwiskach ludzi rozpoznaj\u0105. Lecz mi\u0119dzy sob\u0105 \u0141emkowie wo\u0142ali si\u0119 przydomkami. Nasz ojciec, Miko\u0142aj Holuta, wo\u0142a\u0142 si\u0119 Onufer, za\u015b Wasyl Gubik wo\u0142a\u0142 si\u0119 Homzyk. St\u0105d to nieporozumienie.<\/p>\n<p><b>\u0141emkowskie dramaty<\/b><\/p>\n<p>Z Homzykiem i jego rodzin\u0105 tragedia wynik\u0142a, ci\u0105gnie Jan, opieraj\u0105c si\u0119 o chom\u0105to zawieszone na wrotach stodo\u0142y. By\u0142o tak: pierwszej jesieni po wojnie oficerowie sowieccy i polscy po wsi chodzili i silnie namawiali do wyjazdu na Ukrain\u0119. A cyganili! M\u00f3wili: wy przecie prawos\u0142awni Ukrai\u0144cy, tu wszystko popalone, a na Ukrainie domy na was czekaj\u0105 i ziemi, ile ugodno. No i wie pan, niekt\u00f3rzy poszli na to, a w\u015br\u00f3d nich Homzyk. Zim\u0105 ruszy\u0142y transporty. Ale ju\u017c na stacji Kr\u00f3lik pod Rymanowem trzymano przesiedle\u0144c\u00f3w przez sze\u015b\u0107 tygodni na mrozie, bez paszy i chleba. To najpierw byd\u0142o zacz\u0119\u0142o zdycha\u0107, a potem i ludzie. I tak Homzyk z rodzin\u0105 wygin\u0119li. A od tych, co prze\u017cyli i dojechali na Ukrain\u0119, jak wie\u015bci zacz\u0119\u0142y dochodzi\u0107, to jeden p\u0142acz! A wraca\u0107 ju\u017c nie by\u0142o wolno. I do dzi\u015b niekt\u00f3rzy tam na nich m\u00f3wi\u0105: Wy takie owakie, wy Polaki!<\/p>\n<p>P\u00f3\u017aniej, po \u015bmierci \u015awierczewskiego, to ju\u017c nawet nie namawiali, tylko silnie wysiedlali na zachodnie tereny. Polski oficer po wsi chodzi\u0142 z papierami, na ka\u017cdego co\u015b mia\u0142, pyta\u0142 si\u0119: gdzie urodzeni, gdzie chrzczeni &#8212; a tu przecie ca\u0142a wie\u015b prawos\u0142awna by\u0142a &#8212; co za Niemca robili? Ojciec wszystko powiedzieli <em>praudu<\/em>, a inni (Homzyk wcze\u015bniej pewnie te\u017c) bali si\u0119, czy nie b\u0119d\u0105 strzel\u0105\u0107 w ty\u0142 g\u0142owy, i nic nie m\u00f3wili. Na koniec oficer m\u00f3wi: Tylko Holuta i Kukulak na wzg\u00f3rzu <em>praudu\u00a0<\/em>m\u00f3wi\u0105, a reszta do wysiedlenia. Byli tacy, co do obozu w Jaworznie wtedy trafili, a stamt\u0105d trudno by\u0142o wyj\u015b\u0107 z \u017cyciem i zdrowiem.<\/p>\n<p>A wszystko przez nasz\u0105 \u0142emkowsk\u0105 natur\u0119, bo \u0141emko nie krzyczy, nie buntuje si\u0119, ca\u0142a armia mu na g\u0142ow\u0119 wejdzie, a on zatnie z\u0119by i tylko mocniej naprze w <em>chomit<\/em>, ko\u0144czy Jan wskazuj\u0105c na chom\u0105to.\u00a0 A ja dziwi\u0119 si\u0119, dlaczego ca\u0142a wie\u015b by\u0142a prawos\u0142awna, przecie\u017c \u0141emkowie od wiek\u00f3w byli na og\u00f3\u0142 grekokatolikami? A teraz z kolei ca\u0142a wie\u015b jest rzymskokatolicka. Jak to tak?<\/p>\n<p><b>Opowie\u015b\u0107 Teodora<\/b><\/p>\n<p>Teodor Holuta, on\u017ce ma\u0142y Fecio z parowu (na prawos\u0142awnym chrzcie Fedor mu dali) , zaprasza do swego domu, naprzeciw Janowego. A\u017c do emerytury przez dwadzie\u015bcia siedem lat uczy\u0142 w szkole podstawowej w Tylawie. M\u00f3wi j\u0119drn\u0105 literack\u0105 polszczyzn\u0105, kt\u00f3rej niejeden polityk w Warszawie powinien mu zazdro\u015bci\u0107.<\/p>\n<p>Prawos\u0142awie przysz\u0142o do wioski za spraw\u0105 prostego przypadku, a raczej wypadku. Dawno temu wszyscy tu byli grekokatolikami, lecz by\u0142 kiedy\u015b ksi\u0105dz chciwy ogromnie, a nieczu\u0142y na ludzk\u0105 krzywd\u0119. Przydarzy\u0142 si\u0119 wypadek: ch\u0142opak spad\u0142 z dachu podczas budowy na plebanii i po\u0142ama\u0142 ko\u015bci. Ksi\u0105dz da\u0142 na otarcie \u0142ez. Wtedy ludzie zbuntowali si\u0119, solidarnie poszli i poprosili o popa. To by\u0142o ju\u017c dawno. Natomiast z rzymskim katolicyzmem, to ju\u017c sprawa polityki powojennej.<\/p>\n<p>Po wojnie popa zabrak\u0142o, nie musz\u0119 panu wyja\u015bnia\u0107 dlaczego. Za\u015b z Dukli przyjecha\u0142 rzymski ksi\u0105dz Kotulak, kaza\u0142 ustawi\u0107 si\u0119 Polakom i \u0141emkom osobno i og\u0142osi\u0142, \u017ce prawos\u0142awnych spowiada\u0107 nie b\u0119dzie. Baby oburzone od razu wysz\u0142y. Ale \u017ce popa mia\u0142o ju\u017c ca\u0142kiem nie by\u0107, spalon\u0105 cerkiewk\u0119 odbudowano jako ko\u015bci\u00f3\u0142 katolicki, za\u015b nast\u0119pca ksi\u0119dza Kotulaka zacz\u0105\u0142 wreszcie wszystkich\u00a0 spowiada\u0107, wi\u0119c po latach ci \u0141emkowie, kt\u00f3rzy prze\u017cyli, a nie zostali wywiezieni, jako\u015b przylgn\u0119li do Ko\u015bcio\u0142a rzymskiego. Ale jest u nas w starszym pokoleniu do dzi\u015b pewien uraz do ksi\u0119\u017cy, bo dali nam w\u00f3wczas odczu\u0107, \u017ce jeste\u015bmy chrze\u015bcijanami gorszej kategorii.<\/p>\n<p>Oczy Teodora wilgotniej\u0105: panie Jurku, do dzi\u015b pozosta\u0142 w \u0141emkach l\u0119k: strach przed niew\u0142a\u015bciw\u0105 to\u017csamo\u015bci\u0105. Wszyscy nam m\u00f3wili, \u017ce my &#8222;ich&#8221;: Madziarzy i Ukrai\u0144cy, Polacy i Sowieci. A my, jak us\u0142yszymy &#8222;jeste\u015bcie nasi&#8221;, to wiemy, \u017ce albo b\u0119d\u0105 bra\u0107 do wojska, albo do podw\u00f3d, albo do kopania row\u00f3w, albo do oboz\u00f3w internowania. W pierwsz\u0105 wojn\u0119 najgorsi byli Madziarzy, nazywali \u0141emk\u00f3w moskofilami i pi\u0105t\u0105 kolumn\u0105, ca\u0142\u0105 starszyzn\u0119 \u0142emkowsk\u0105 wzi\u0119li do obozu w Thalerhof, sk\u0105d ma\u0142o kt\u00f3ry wr\u00f3ci\u0142. W drug\u0105 wojn\u0119 kilku tylko z wywiezionych \u0141emk\u00f3w wr\u00f3ci\u0142o z Dachau i O\u015bwi\u0119cimia, a do tego Niemcy napu\u015bcili na nas Ukrai\u0144c\u00f3w. W naszej wsi przed wojn\u0105 \u017cy\u0142o blisko dwie\u015bcie rodzin, w tym jedna polska , trzy \u017cydowskie, ca\u0142a reszta &#8212; \u0141emki. Policja ukrai\u0144ska kaza\u0142a si\u0119 \u0141emkom deklarowa\u0107 za Ukrain\u0105. I co pan powie: ani jedna rodzina nie podpisa\u0142a listy. To policjanci si\u0119 m\u015bcili: jak szed\u0142 taki drog\u0105, ka\u017cdy \u0141emko z daleka mia\u0142 czapk\u0119 \u015bci\u0105ga\u0107 i wo\u0142a\u0107 &#8222;s\u0142awa Ukrainie&#8221;. Jan czapki nie \u015bci\u0105gn\u0105\u0142, to tak w g\u0119b\u0119 dosta\u0142, \u017ce mu spuch\u0142a, zanim do domu dobieg\u0142.<\/p>\n<p>Jan: &#8222;S\u0142awa Ukrainie&#8221; to ukrai\u0144ski nauczyciel kaza\u0142 nam wo\u0142a\u0107, gdy wchodzi\u0142 do klasy. Ale my nadal opowiadali, jak byli przyuczeni: &#8222;S\u0142awa Jezusu Christu&#8221;.<\/p>\n<p>Teodor: Za\u015b po wojnie, to z \u0141emk\u00f3w robiono Ukrai\u0144c\u00f3w i w dodatku bandyt\u00f3w. Przecie\u017c na naszych terenach ani nie mieszkali Ukrai\u0144cy, ani nie by\u0142o UPA, a jedna banda, owszem, przysz\u0142a po wojnie: spali\u0142a kilkana\u015bcie dom\u00f3w, rabowa\u0142a co mog\u0142a, niekt\u00f3rzy z bandyt\u00f3w m\u00f3wili po polsku, a jeden, co go \u017co\u0142nierze zastrzelili tu\u017c obok naszej cha\u0142upy, to madziarskie wojskowe spodnie mia\u0142 na sobie. Le\u017cy dok\u0142adnie pod dzisiejsz\u0105 poszerzon\u0105 szos\u0105: o, akurat TIR nad nim przeje\u017cd\u017ca.<\/p>\n<p>Potem by\u0142y dochodzenia przeciwko \u0141emkom. A jak prowadzono dochodzenia, to ja ju\u017c nie b\u0119d\u0119 panu m\u00f3wi\u0142, niech pan sam sobie poczyta.<\/p>\n<p>W ksi\u0105\u017cce Romana Chomiaka &#8222;Nasz \u0142emkowski los&#8221; (S\u0105decka Oficyna Wydawnicza w Nowym S\u0105czu, 1995) , opisane jest mi\u0119dzy innymi \u015bledztwo, w trakcie kt\u00f3rego pracownicy UB rozbili krzes\u0142o na g\u0142owie przes\u0142uchiwanego \u0141emka. Nic w tym odkrywczego dla rodzin akowc\u00f3w torturowanych i rozstrzeliwanych w Warszawie, Lublinie i gdzie indziej. Lecz by\u0142a jednak r\u00f3\u017cnica: akowcy wiedzieli, \u017ce torturuj\u0105 ich ubowcy. \u0141emkowie wiedzieli, \u017ce dr\u0119cz\u0105 ich Polacy.<\/p>\n<p>Jeszcze mieszkaj\u0105 mi\u0119dzy nami Polacy, kt\u00f3rzy zn\u0119cali si\u0119 nad \u0141emkami w czterdziestych latach, a my odwracamy g\u0142owy, udajemy, \u017ce nie pami\u0119tamy. Gdyby to dzia\u0142o si\u0119 w\u015br\u00f3d g\u00f3rali w Tatrach, ju\u017c by ci Polacy dawno nie \u017cyli. A kiedy starszego brata, Wasyla, wzi\u0119li do wojska, to od razu pos\u0142ali go do karnej kompanii: na \u015al\u0105sku w hucie w\u0119giel na torach przerzuca\u0142. A dlaczego? Bo Ukrainiec, podejrzany element.<\/p>\n<p>I tak to jest, panie Jurku, \u017ce w Polsce nas Ukrai\u0144cami przezywali, na Ukrainie Polakami, a my przecie ni jedno, ni drugie: my tutejsi, \u0141emki. Wi\u0119c my\u015bmy si\u0119 z nasz\u0105 to\u017csamo\u015bci\u0105 kryli.<\/p>\n<p>Teraz jest ju\u017c bez por\u00f3wnania lepiej, ale przecie\u017c jeszcze w sze\u015b\u0107dziesi\u0105tych latach, gdy pan u nas si\u0119 zjawi\u0142, rodzice bali si\u0119 przy panu, a nawet przy otwartych oknach, rozmawia\u0107 po \u0142emkowsku. Bali si\u0119, bo jak kto\u015b pods\u0142ucha\u0142, \u017ce nie po polsku rozmawiaj\u0105, zaraz m\u00f3g\u0142 da\u0107 zna\u0107 do w\u00f3jta. A w\u00f3jta mieli\u015bmy bardzo niedobrego. I nawet dzieci, z kt\u00f3rymi pan si\u0119 bawi\u0142, nie chcia\u0142y przy panu swobodnie rozmawia\u0107 po swojemu.<\/p>\n<p><b>Dzieci<\/b><\/p>\n<p>Ewa urodzi\u0142a staremu Miko\u0142ajowi trzech syn\u00f3w: Jana, Wasyla i Teodora. Jan z Marysi\u0105 maj\u0105 trzech syn\u00f3w: Miko\u0142aja, W\u0142adka i Janka. W\u0142adek o\u017ceni\u0142 si\u0119 z ameryka\u0144sk\u0105 \u0141emkini\u0105 i buduje domy pod Nowym Jorkiem, ale t\u0119skni za krajem. Janek mieszka i pracuje pod Ja\u015bliskami. Miko\u0142aj wzi\u0105\u0142 za \u017con\u0119 Pelagi\u0119 ze wsi Polany, pobudowali si\u0119 w s\u0105siedztwie ojca i Pela urodzi\u0142a mu trzech syn\u00f3w: Krzysia, Jarka i Radka. Rodzina Holut\u00f3w jest jedn\u0105 z trzech we wsi, w kt\u00f3rej rodzice do dzieci jeszcze m\u00f3wi\u0105 po \u0142emkowsku, za\u015b dzieci odpowiadaj\u0105 &#8212; je\u015bli w pobli\u017cu nie ma obcych &#8212; w tym samym j\u0119zyku. Jak m\u00f3wi\u0142 Teodor, przed wojn\u0105 w Tylawie takich \u0142emkowskich rodzin by\u0142o niemal dwie\u015bcie.<\/p>\n<p>Wojna, powojenne prze\u015bladowania, emigracja (podobno wi\u0119cej jest obecnie \u0141emk\u00f3w w Nowym Jorku ni\u017c w ca\u0142ej Polsce) , za\u015b w ostatnim pokoleniu szko\u0142a i telewizja spowodowa\u0142y to, \u017ce zasi\u0119g kultury <span style=\"color: #000000;\">\u0142emkowskiej<\/span>, obecnej w tych g\u00f3rach &#8222;od zawsze&#8221;, kurczy si\u0119 z roku na rok. Jeszcze stary Gocz z Zyndranowej dokonuje cud\u00f3w, aby utrzyma\u0107 w swej wiosce &#8211; pi\u0119\u0107 kilometr\u00f3w drog\u0105, trzy kilometry przez g\u00f3ry z Tylawy &#8212; skansen \u0142emkowski, jeszcze organizuje festiwale pie\u015bni i ta\u0144ca, ale pieni\u0119dzy z Ministerstwa Kultury i z wojew\u00f3dztwa jest coraz mniej, za\u015b stary Gocz te\u017c nie jest wieczny. A poza tym skansen nie zast\u0105pi \u017cywej kultury. Wi\u0119c prosz\u0119 Holut\u00f3w, ich syn\u00f3w, a zw\u0142aszcza wnuk\u00f3w:<\/p>\n<p><b>Proszu was, bisiadujte po \u0142emkyw\u015bky!<\/b><\/p>\n<p>Rozmawiajcie po \u0142emkowsku, zachowajcie sw\u00f3j j\u0119zyk, to was czyni bogatszymi od s\u0105siad\u00f3w Polak\u00f3w, bo wy i tak tkwicie ju\u017c mocno w polskiej kulturze, lecz teraz macie ostatni\u0105 szans\u0119 zachowania tej starej ludowej kultury, z kt\u00f3rej wyszli\u015bcie. Jeszcze b\u0119d\u0105 was na uniwersytety zaprasza\u0107, aby pos\u0142ucha\u0107, jak d\u017awi\u0119czy j\u0119zyk Karpato- Rusin\u00f3w. A d\u017awi\u0119czy przedziwnie: postronny s\u0142uchacz z trudem odr\u00f3\u017cni go od ukrai\u0144skiego, lecz przecie\u017c r\u00f3\u017cnice s\u0105 istotne. Podstawowe s\u0142owo &#8222;m\u00f3wi\u0107, rozmawia\u0107&#8221; &#8212; po ukrai\u0144sku &#8222;howoryty&#8221; &#8212; przek\u0142ada si\u0119 na \u0142emkowskie &#8222;bisidowaty&#8221;. I ju\u017c st\u0105d blisko do siedemnastowiecznej polszczyzny, wkt\u00f3rej s\u0142owa &#8222;biesiadowa\u0107, biesiada&#8221; oznacza\u0142y rozmow\u0119, dyskusj\u0119.<\/p>\n<p>A i polszczyzna \u0141emk\u00f3w bli\u017csza Jana Chryzostoma Paskowej ni\u017c &#8222;WC Kwadrans&#8221;. Trzeba nie\u017ale zna\u0107 podstawy sk\u0142adni i obyczaju j\u0119zykowego dawnych Polak\u00f3w, aby zrozumie\u0107 najkr\u00f3tsz\u0105 zanotowan\u0105 przeze mnie rozmow\u0119 mi\u0119dzy Janem i Marysi\u0105 Holutami:<\/p>\n<p>&#8212; Za\u015b gdzie s\u0105?<\/p>\n<p>&#8212; Zlegli przecie.<\/p>\n<p>Przek\u0142ada si\u0119 to na obecn\u0105 polszczyzn\u0119: A gdzie matka? Posz\u0142a ju\u017c spa\u0107.<\/p>\n<p>Z pana to romantyk, smutno u\u015bmiecha si\u0119 Teodor Holuta, a \u017cycie ma swoje twarde prawa: za pi\u0119\u0107dziesi\u0105t lat tylko w encyklopediach b\u0119d\u0105 o nas pisa\u0107, \u017ce byli, \u017cyli niegdy\u015b \u0141emkowie. Nawet \u015bladu po nas nie zostanie na tych ziemiach. Ale najwa\u017cniejsze jednak, \u017ce uda\u0142o nam si\u0119 prze\u017cy\u0107 wojny. Bo wojna to u nas by\u0142a nie jedna, nie dwie. ..<\/p>\n<p><b>Dawne ruskie<\/b><\/p>\n<p>Babcia Ewa ma prawie dziewi\u0119\u0107dziesi\u0105t lat i pami\u0119ta, jak do wioski w 1915 roku weszli &#8222;tamte dawne ruskie&#8221;. Ch\u0142opom dawali chleb, dzieciom cukierki, bogate byli, w czapach, w z\u0142ocistych kaskach &#8212; huzary albo u\u0142any ich nazywali. A potem by\u0142a wielka bitwa, o tam za g\u00f3r\u0105 Di\u0142 (po polsku Dzia\u0142&#8211;JJ), przez ca\u0142y dzie\u0144 my s\u0142yszeli huki krzyk, i Austriaki zabrali swoich na cmentarze, a po ruskich zosta\u0142y g\u00f3ry trup\u00f3w, zagrzebywane p\u00f3\u017aniej po lasach. Ju\u017c potem ruskich nie bywa\u0142o, a niezad\u0142ugo przyszli Polaki i Miko\u0142aja wzi\u0119li do u\u0142an\u00f3w.<\/p>\n<p><b>Polska<\/b><\/p>\n<p>Wspomnienia z niepodleg\u0142ej Polski s\u0105 nieliczne, bo \u017cycie w Tylawie przebiega\u0142o w miar\u0119 normalnie. Jan Holuta (rocznik 1929) pami\u0119ta bied\u0119 lat trzydziestych. Buty juchtowe w Dukli kosztowa\u0142y pi\u0119\u0107 z\u0142otych, to by\u0142 du\u017cy pieni\u0105dz. Najbogatsz\u0105 osob\u0105 we wsi by\u0142a wdowa pobieraj\u0105ca rent\u0119 po ameryka\u0144skim \u017co\u0142nierzu \u0141emku, poleg\u0142ym na zachodnim froncie. Mia\u0142a tyle pieni\u0119dzy, \u017ce jej syn kupi\u0142 sobie rower! \u00a0I by\u0142 jeszcze drugi rower we wsi, wystrugany ca\u0142kowicie z drewna przez zmy\u015blnego stelmacha lub ko\u0142odzieja. Wypo\u017cycza\u0142 on drewniany rower po pi\u0119\u0107 groszy za jazd\u0119. Pieni\u0119dzy u ludzi we wsi by\u0142o ma\u0142o, a gdyby nie \u017bydzi z Dukli, Rymanowa i Ropianki, kt\u00f3rzy kupowali produkty od ch\u0142opa &#8212; za grosze, ale jednak kupowali &#8212; to by pieni\u0119dzy wcale nie by\u0142o, m\u00f3wi Jan.<\/p>\n<p>Nasi \u017bydzi po \u0142emkowsku m\u00f3wili tak jak my, my ich traktowali jak s\u0105siad\u00f3w. Antysemityzmu, jaki podobno by\u0142 gdzie indziej, u nas nie bywa\u0142o i dlatego to, co hitlerowcy z \u017bydami zrobili, to kary boskiej na to ma\u0142o.<\/p>\n<p><b>\u017bydzi<\/b><\/p>\n<p>Latem 1942 roku, pami\u0119ta Jan Holuta, \u017bydzi w dukielskim getcie silnie ju\u017c g\u0142odem przymierali, tote\u017c radowali si\u0119 ogromnie, gdy niemieccy \u017candarmi kazali im na ci\u0119\u017car\u00f3wki siada\u0107. Przeje\u017cd\u017cali ko\u0142o domu, machali do nas, wo\u0142ali, \u017ce na roboty do S\u0142owacji jad\u0105. Ale my ju\u017c wiedzieli, jakie to roboty Niemcy im szykuj\u0105, bo kilka dni wcze\u015bniej przywie\u017cli junak\u00f3w z hufca pracy do kopania do\u0142u na \u0142\u0105ce za Kanas\u00f3wk\u0105, gdzie ja konie pasa\u0142. Wi\u0119c pobiegli my na g\u00f3r\u0119 &#8212; ojciec ze mn\u0105 i jeszcze z wujkiem &#8212; i ju\u017c w drodze s\u0142yszymy \u017cydowski lament &#8222;uu-uu-uu&#8221; a\u017c si\u0119 po g\u00f3rach niesie. Na szczycie Kanas\u00f3wki za buk my si\u0119 schowali i patrzymy: \u017byd\u00f3w \u017candarmi zgonili na jedno miejsce, po dziesi\u0119ciu odprowadzaj\u0105, ka\u017c\u0105 si\u0119 rozbiera\u0107 do naga, i pojedynczo wp\u0119dzaj\u0105 na desk\u0119 w poprzek do\u0142u, a tam \u017candarm strzela w plecy. Nie doczekali my ko\u0144ca katowni, tak \u017ce tylko z opowiada\u0144 wiem, \u017ce na koniec \u017candarmi kazali junakowi dobi\u0107 \u0142opat\u0105 ruszaj\u0105ce si\u0119 jeszcze cia\u0142o, on odm\u00f3wi\u0142, to jego te\u017c zastrzelili nad rowem. D\u00f3\u0142 zasypali, ale po miesi\u0105cu ziemia si\u0119 w tym miejscu zapad\u0142a i na \u0142\u0105ki wyp\u0142yn\u0119\u0142a cuchn\u0105ca ropa. Konie tamt\u0119dy nawet przej\u015b\u0107 nie chcia\u0142y, rwa\u0142y si\u0119 z r\u0105k gorzej ni\u017c przed wilkami. Niemcy zn\u00f3w przyjechali, posypali grubo jakim\u015b proszkiem, i tak ju\u017c zosta\u0142o.<\/p>\n<p>Jedziemy traktorem z Janem i jego wnukami Krzysiem i Jarkiem. Ch\u0142opcy byli tu ju\u017c ze mn\u0105 poprzednio, wiedz\u0105, \u017ce my, chrze\u015bcijanie, nie powinni\u015bmy modli\u0107 si\u0119 nad \u017cydowskimi grobami, bo \u017bydzi uwa\u017caj\u0105 to za blu\u017anierstwo. Jako wyraz pami\u0119ci, ka\u017cdy z nas po\u0142o\u017cy w miejscu ka\u017ani kamyk podniesiony z le\u015bnej drogi. Traktor skr\u0119ca w las, gdzie niegdy\u015b by\u0142a \u0142\u0105ka, na kt\u00f3rej Wanio konie pasa\u0142. Prostok\u0105tne betonowe obramowanie zaros\u0142o chwastami (gmina nie ma pieni\u0119dzy, dla Fundacji Nissenbauma wida\u0107 za daleko z Warszawy) , pionowa tablica, na niej sporo ju\u017c na\u0142o\u017conych kamyk\u00f3w, napis po polsku i w jidysz oznajmia: &#8222;W bratniej mogile spoczywa tutaj przesz\u0142o 500 \u017byd\u00f3w z Dukli i Rymanowa, kt\u00f3rzy zgin\u0119li \u015bmierci\u0105 m\u0119ncze\u0144sk\u0105 z r\u0105k niemieckich morderc\u00f3w 13 sierpnia 1942&#8221;.<\/p>\n<p>A teraz, panie Jurku, chc\u0119, \u017ceby pan i wnuki wiedzieli: jest tutaj jeszcze jeden \u017cydowski gr\u00f3b, o kt\u00f3rym tylko ja wiem i pami\u0119tam. Jan odci\u0105ga nas w las o kilkana\u015bcie krok\u00f3w w kierunku wschodnim i pokazuje ko\u0142ek, wbity w ziemi\u0119 pod k\u0119p\u0105 tarniny. Dw\u00f3ch m\u0142odych \u017byd\u00f3w uciek\u0142o z transportu. To byli bracia z Dukli, par\u0119 lat temu ja jeszcze nazwisko pami\u0119ta\u0142. Chowali si\u0119 w g\u00f3rach a\u017c do pierwszych \u015bnieg\u00f3w, kiedy \u017candarmi ich z\u0142apali. \u0141emko furman saniami p\u00f3\u017aniej wi\u00f3z\u0142 \u017candarm\u00f3w z nimi a\u017c tutaj i opowiada\u0142, jak silnie si\u0119 prosili, aby ich nie zabija\u0107. Ale gdzie tam hitlerowc\u00f3w o co prosi\u0107! Zabili ich i zakopali obok wielkiego grobu, a ja wam o tym m\u00f3wi\u0119, aby kto w przysz\u0142o\u015bci pami\u0119ta\u0142, \u017ce tu te\u017c ludzie le\u017c\u0105. Mo\u017ce kto b\u0119dzie o nich pyta\u0142. Tak jak o poleg\u0142ych Niemc\u00f3w niedawno mnie pytali.<\/p>\n<p><b>Niemcy<\/b><\/p>\n<p>Aby zacz\u0105\u0107 Janow\u0105 opowie\u015b\u0107 o Niemcach, musimy podej\u015b\u0107 ponownie pod g\u00f3r\u0119 parowu, gdzie le\u017cy sowiecki \u017co\u0142nierzyk trafiony od\u0142amkiem z mo\u017adzierza. Stajemy twarz\u0105 do wioski w dole, rozci\u0105gni\u0119tej wzd\u0142u\u017c szosy o nieca\u0142y kilometr od nas. Obej\u015bcia Holut\u00f3w widzimy st\u0105d jak na d\u0142oni, za\u015b Jan opowiada:<\/p>\n<p>Latem czterdziestego czwartego roku, gdy sowiecka ofensywa ju\u017c by\u0142a niedaleko, Niemcy silnie si\u0119 umacniali w tych g\u00f3rach. St\u0105d, panie Jurku, pod g\u00f3r\u0119 jak p\u00f3jd\u0105, to wejd\u0105 na Wyrch (Wierch &#8211; J. J.), a nast\u0119pna g\u00f3ra &#8212; Wapno. Tam pod os\u0142on\u0105 lasu Niemcy zbudowali mas\u0119 bunkr\u00f3w. Sowieci p\u00f3\u017aniej tak zr\u0105bali Wapno katiuszami, \u017ce ani jedno drzewo nie ocala\u0142o, a co dopiero \u017co\u0142nierze. W nast\u0119pn\u0105 wiosn\u0119, jak s\u0142o\u0144ce przygrza\u0142o, to od Wapna taki trupi zaduch poszed\u0142, \u017ce my z ca\u0142ej wsi si\u0119 zebrali i trupy niemieckie po\u015bci\u0105gali, kablami telefonicznymi za nogi, do wsp\u00f3lnego do\u0142u. Setki tego \u015bci\u0105gn\u0119li, a ile tam jeszcze pod ziemi\u0105 zosta\u0142o, nikt panu nie powie.<\/p>\n<p>Za\u015b jak obr\u00f3c\u0105 si\u0119 w stron\u0119 granicy, to Kanas\u00f3wk\u0119 wida\u0107, gdzie by\u0142a druga linia niemiecka. To stamt\u0105d jesieni\u0105 mo\u017adzierze bi\u0142y po nadbiegaj\u0105cych od Wyrchu so\u0142datach i po nas w potoku.<\/p>\n<p>W naszym gospodarstwie roz\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119 sztab tej jednostki, kt\u00f3ra obmierza\u0142a i umacnia\u0142a g\u00f3ry. Sw\u00f3j samoch\u00f3d, kt\u00f3ry zwali <em>kubelwagon\u00a0<\/em>(Kubelwagen, potoczna nazwa niemieckiego \u0142azika-amfibii \u00a0J. J.), na noc wprowadzali przodem do tunelu, kt\u00f3ry wykopali w ziemi przy naszej studni. I je\u017adzili tym autem major i porucznik z kierowc\u0105. A\u017c jednego dnia pojechali na S\u0142owacj\u0119, a wr\u00f3cili ju\u017c ci\u0119\u017car\u00f3wk\u0105, owini\u0119te w prze\u015bcierad\u0142a. Wylecieli na partyzanckiej minie. Nast\u0119pnego dnia oficer\u00f3w owin\u0119li w czerwone p\u0142achty ze swastyk\u0105, kierowc\u0119 w bia\u0142\u0105 p\u0142acht\u0119, i wywie\u017ali w g\u00f3r\u0119 parowu na polank\u0119 przy potoku, ka\u017cdemu pod\u0142o\u017cyli pod g\u0142ow\u0119 butelk\u0119 z jego wojskow\u0105 metryk\u0105, i zakopali. O tu, panie Jurku, jak popatrz\u0105 uwa\u017cnie, zobacz\u0105 trzy zakl\u0119s\u0142e miejsca, bo groby na staro\u015b\u0107 zapadaj\u0105 si\u0119. W pi\u0119\u0107dziesi\u0105tych latach przyszed\u0142 do wsi list z NRF-u, w nim dok\u0142adna mapa wsi z potokiem i okolic\u0105, krzy\u017cykiem zaznaczone groby i pytanie, co z tymi grobami si\u0119 sta\u0142o. Musowo rodziny tych poleg\u0142ych chcia\u0142y wiedzie\u0107. Ja by nawet odpisa\u0142, \u017ce s\u0105 jak by\u0142y, ale kto w pi\u0119\u0107dziesi\u0105tych latach chcia\u0142 do NRF-u listy pisa\u0107? Zaraz by milicja zacz\u0119\u0142a chodzi\u0107 po wsi i pyta\u0107. A ze dwa lata temu, to z Warszawy Niemcy autem przyjechali, chyba \u017ce z ambasady, ja ich traktorem tu na g\u00f3r\u0119 wci\u0105gn\u0105\u0142, pytali &#8212; ja odpowiada\u0142, i potem to \u017cadnej wiadomo\u015bci ju\u017c od nich nie mia\u0142. Wida\u0107 Niemcy te\u017c maj\u0105 oszcz\u0119dno\u015bci bud\u017cetowe, czy jak? Ale co\u015b najbardziej mi si\u0119 wydaje, \u017ce rodziny tych Niemc\u00f3w wymar\u0142y i nie ma komu sprawy dopilnowa\u0107.<\/p>\n<p>Jan rozgl\u0105da si\u0119 po g\u00f3rach jasnymi, dobrymi oczami, w kt\u00f3rych czasami migocze iskierka u\u015bmiechu, za\u015b ja my\u015bl\u0119, \u017ce chyba ju\u017c wyjdzie na to, \u017ce on z wnukami zostan\u0105 jedynymi opiekunami bezimiennych grob\u00f3w w tej okolicy &#8212; dw\u00f3ch \u017cydowskich, dw\u00f3ch sowieckich i trzech niemieckich.<\/p>\n<p><b>Sowieci<\/b><\/p>\n<p>Takich rodzin jak Holutowie przyda\u0142oby si\u0119 wi\u0119cej na tej ziemi przeoranej wojnami i pod\u0142o\u015bci\u0105 ludzk\u0105. Teodor m\u00f3wi, \u017ce sami Sowieci przyznawali si\u0119 do straty \u00a0dwustu tysi\u0119cy \u017co\u0142nierzy na 20-kilometrowym odcinku od Doliny \u015amierci pod Dukl\u0105 po granic\u0119 s\u0142owack\u0105. Czyni to dziesi\u0119\u0107 tysi\u0119cy poleg\u0142ych na ka\u017cdy kilometr zdobytego terenu. Jan opowiada, jak p\u0142akali \u017co\u0142nierze 38-ej armii genera\u0142a Moskalenki, m\u00f3wi\u0105c, \u017ce bat&#8217;ko Stalin posy\u0142a ich na wygubienie, bo \u017caden Ukrainiec nie ma prawa wojny prze\u017cy\u0107, a oni s\u0105 wszak z Frontu Ukrai\u0144skiego. Oficerowie NKWD gnali 18-latk\u00f3w w fura\u017cerkach na niemieckie gniazda karabin\u00f3w maszynowych w nadziei, \u017ce Niemcom w ko\u0144cu przecie amunicji zabraknie.<\/p>\n<p><strong>B\u0119dziemy si\u0119 \u017cegna\u0107<\/strong><\/p>\n<p>Do\u015b\u0107 wspomnie\u0144, nie psujmy humor\u00f3w. Dzi\u015b wsp\u00f3lna kolacja z Holutami, jutro b\u0119dziemy si\u0119 \u017cegna\u0107. Z Janem, Teodorem i Miko\u0142ajem uca\u0142ujemy si\u0119 po trzykro\u0107 w usta, jak m\u0119\u017cczyznom przysta\u0142o. Babci\u0119 Ew\u0119, Marysi\u0119 i Pel\u0119 uca\u0142uj\u0119 w policzki; ch\u0142opc\u00f3w Krzysia, Jarka i Radka w czo\u0142o. Niekt\u00f3rym oczy b\u0119d\u0105 si\u0119 b\u0142yszcze\u0107, bo Holutowie maj\u0105 oczy na mokrym miejscu. Dwa lata temu przy po\u017cegnaniu Babcia Ewa troch\u0119 si\u0119 pop\u0142aka\u0142a i powiedzia\u0142a po \u0142emkowsku co\u015b, co zawstydzona Marysia musia\u0142a mi przet\u0142umaczy\u0107: &#8222;Babcia m\u00f3wi\u0105, \u017ce pierwszego ca\u0142kiem porz\u0105dnego Polaka w \u017cyciu spotkali&#8221;. W owej wypowiedzi by\u0142o z pewno\u015bci\u0105 wi\u0119cej emocji ni\u017c prawdy. A jednak &#8230; Mo\u017ce od czasu do czasu powinni\u015bmy przejrze\u0107 si\u0119 w lustrze, czy nie zobaczymy rys\u00f3w, kt\u00f3rych &#8211; my, Polacy &#8211; pwinni\u015bmy si\u0119 wreszcie pozby\u0107?<\/p>\n<p><strong>Koniec<\/strong><\/p>\n<p><strong>\u00a0 \u00a0 Zapada najkr\u00f3tsza noc w roku. Id\u0119 jeszcze raz w g\u00f3r\u0119 parowu na Wyrch, by o zmroku spojrze\u0107 w d\u00f3\u0142 na Tylaw\u0119. Nieodst\u0119pny wiejski kundel Gucio uwielbia takie spacery. Przechodzimy obok kamienia, gdzie zagrzebano piszczele staryka, wchodzimy w czelu\u015b\u0107 parowu i dochodzimy do niemieckich grob\u00f3w, gdy Gucio staje jak wmurowany z \u0142ap\u0105 uniesion\u0105 na znak, \u017ce co\u015b tam jest. Nagl\u0119 je\u017cy si\u0119 przera\u017cony i skowycz\u0105c, z tupotem \u0142ap po kamieniach, p\u0119dzi z powrotem do wsi. Robi si\u0119 ca\u0142kiem ciemno i troch\u0119 straszno. Przyspieszam kroku, ogl\u0105daj\u0105c si\u0119 raz wraz przez rami\u0119, lecz w ciemno\u015bci i tak nic nie wida\u0107. Jeszcze tylko chaszcze, pod kt\u00f3rymi \u015bpi \u017co\u0142nierzyk w fura\u017cerce i ju\u017c w ciemno\u015bci bieleje prosta droga na Wyrch.\u00a0<\/strong><\/p>\n<p><strong>\u00a0 \u00a0 Rozgl\u0105dam si\u0119 wok\u00f3\u0142: Kiczurka i Kanas\u00f3wka, Wapno i \u0179dziary, Di\u0142 i Kiczera patrz\u0105 na mnie czarnymi oczodo\u0142ami, a pod ka\u017cdym drzewem, pod ka\u017cd\u0105 k\u0119p\u0105 tarniny le\u017cy \u017co\u0142nierz, \u201apartyzan\u2019, lub cywil: ruski lub niemiecki, ukrai\u0144ski, \u0142emkowski lub polski, s\u0142owacki, madziarski lub \u017cydowski. Oni te\u017c patrz\u0105 w d\u00f3\u0142, ku Tylawie, gdziezaczynaj\u0105 w\u0142a\u015bnie gasn\u0105\u0107 \u015bwiat\u0142a po domach, a wraz z nimi &#8211; po cichu i bez krzyku, jak to zwykle u \u0141emk\u00f3w &#8211; gasn\u0105 resztki j\u0119zyka i kultury, kt\u00f3re kwit\u0142y w tych g\u00f3rach &#8222;od zawsze&#8221;. Nie za pi\u0119\u0107dziesi\u0105t lat, mo\u017ce znacznie wcze\u015bniej, nie zostanie po nich \u015bladu. I to b\u0119dzie ostatnia ju\u017c g\u00f3ra \u0142emkowskich nieszcz\u0119\u015b\u0107.<\/strong><\/p>\n<p><strong>\u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0Jerzy Jastrz\u0119bowski<\/strong><\/p>\n<p><em> \u00a0 \u00a0 PS: Fakty przytoczone w wypowiedziach \u015bwiadk\u00f3w wydarze\u0144 nie by\u0142y weryfikowane ze \u017ar\u00f3d\u0142ami historycznymi. Zamierzeniem autora by\u0142o przedstawienie historii by\u0142ej \u0142emkowskiej wsi w Beskidach w spos\u00f3b, w jaki zanotowana ona zosta\u0142a w pami\u0119ci czterech kolejnych pokole\u0144 tylawskiej rodziny Holut\u00f3w.<\/em><strong>\u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0<\/strong><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>0000000000Ja was lublu, jak i swoich, Cygane Romane, Was ho\u0142odnych i obdertych i sponeweranych. Nie mate swojoj otczyzny, nigde ne priznany, \u0142em lubite naszy hory, bidujete z nami. Iwan Rudenko &#8222;\u0141emkowyna&#8221; &nbsp; Zn\u00f3w hukn\u0119\u0142o, pacn\u0119\u0142o niczym grudk\u0105 b\u0142ota, i \u017co\u0142nierzyk z czerwon\u0105 gwiazd\u0105 na fura\u017cerce za\u0142ama\u0142 si\u0119 w skoku przez kraw\u0119d\u017a parowu, padaj\u0105c wprost pod [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[2],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/12"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=12"}],"version-history":[{"count":24,"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/12\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":234,"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/12\/revisions\/234"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=12"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=12"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=12"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}