{"id":73,"date":"2013-07-08T23:50:19","date_gmt":"2013-07-08T21:50:19","guid":{"rendered":"http:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/?p=73"},"modified":"2016-08-17T09:05:01","modified_gmt":"2016-08-17T07:05:01","slug":"brygadier-kopec","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/?p=73","title":{"rendered":"Brygadier Kope\u0107"},"content":{"rendered":"<p><b>Dziennik podr\u00f3\u017cy do &#8222;ni\u017cszej Kamczatki&#8221;<\/b><\/p>\n<p><b>Brygadier Kope\u0107<\/b><\/p>\n<p><b>JERZY JASTRZ\u0118BOWSKI<\/b><\/p>\n<p>Pami\u0119tam, gdy stary W\u0142adys\u0142aw Kope\u0107 wchodzi\u0142 do salonu, nawet panie podnosi\u0142y si\u0119 z miejsc. Majestat bi\u0142 od dwumetrowej postaci, od policzk\u00f3w \u015bci\u0119tych wo\u0142y\u0144sko-bia\u0142oruskim mrozem. Gdy p\u00f3\u017aniej w szkole s\u0142ucha\u0142em o &#8222;\u017cubrach litewskich&#8221;, w wyobra\u017ani zamiast Sapieh\u00f3w i Radziwi\u0142\u0142\u00f3w &#8211; jawi\u0142 si\u0119 stary Kope\u0107.<\/p>\n<p>Do rewolucji by\u0142 administratorem wo\u0142y\u0144skich d\u00f3br Kossak\u00f3w w Ni\u017cszej Pohoryle i Skowrodkach. Rewolucyjne perypetie W\u0142adys\u0142awa i Marii Kopci\u00f3w, z c\u00f3reczk\u0105 Reni\u0105 i male\u0144kim W\u0142adeczkiem, opisa\u0142a Zofia Kossak-Szczucka w &#8222;Po\u017codze&#8221;.<\/p>\n<p>Male\u0144ki W\u0142adeczek dor\u00f3s\u0142 ojca tu\u017c przed drug\u0105 wojn\u0105, gdy zosta\u0142 in\u017cynierem i moim ojcem chrzestnym. Pieszczotliwie i przekornie, nazywano go \u017buczkiem z racji olbrzymiego wzrostu i \u0142agodnego serca. Jego akowskie pseudo &#8211; &#8222;\u017bortajewski&#8221; &#8211; pobrzmiewa\u0142o echami bia\u0142oruskich bor\u00f3w i pie\u015bni powsta\u0144czych 1863 roku.<\/p>\n<p>Wed\u0142ug legendy, r\u00f3d Kopci\u00f3w wywodzi\u0142 si\u0119 od twerskiego bojara, kt\u00f3ry schroni\u0142 si\u0119 w Rzeczypospolitej przed ka\u017ani\u0105 Iwana Srogiego. Bojar otrzyma\u0142 klejnot szlachecki i dobra na Bia\u0142orusi &#8211; w \u00f3wczesnej Litwie. Za ostatniego Jagiellona r\u00f3d Kopci\u00f3w by\u0142 ju\u017c rozga\u0142\u0119ziony i wp\u0142ywowy. Podupad\u0142 po wojnach moskiewskich siedemnastego wieku.<\/p>\n<p>Tyle legenda, za\u015b powtarzaj\u0105c j\u0105, Kopciowie u\u015bmiechali si\u0119 pob\u0142a\u017cliwie.<\/p>\n<p><b>Wyk\u0142ady Mickiewicza<\/b><\/p>\n<p><b> <\/b>Gdy w latach osiemdziesi\u0105tych m\u0142odszy W\u0142adys\u0142aw Kope\u0107 (mia\u0142 w\u00f3wczas blisko 70 lat) umiera\u0142 w Poznaniu, pozostawiaj\u0105c trzy dorodne c\u00f3rki, lecz \u017cadnego m\u0119skiego potomka, pani Stefania Kopciowa poprosi\u0142a mnie o przejrzenie archiwum rodzinnego po m\u0119\u017cu. Obok starych fotografii i srebrnych monet, znalaz\u0142em prawdziwy skarb: pierwodruk sprzed 150 lat &#8222;Dziennika podr\u00f3\u017cy&#8221; J\u00f3zefa Kopcia. Przepisa\u0142em go odr\u0119cznie w ci\u0105gu dw\u00f3ch nocy. Domy\u015bla\u0142em si\u0119, \u017ce je\u015bli Biblioteka Narodowa mia\u0142a egzemplarz, to prawdopodobnie w\u015br\u00f3d prohibit\u00f3w.<\/p>\n<p>Historycy doby rozbiorowej wybacz\u0105 mi zauroczenie ma\u0142\u0105 ksi\u0105\u017ceczk\u0105, znan\u0105 w\u015br\u00f3d niewielu, poza specjalistami tego okresu. Nie dla nich pisz\u0119 ten tekst. Pierwszym zauroczonym by\u0142 wszak Adam Mickiewicz, kt\u00f3ry wspomnieniom swego rodaka po\u015bwi\u0119ci\u0142 dwa pe\u0142ne wyk\u0142ady na College de France w maju 1842 roku. Gdyby mo\u017cna by\u0142o sobie wyobrazi\u0107 &#8211; a nie mo\u017cna &#8211; po\u0142\u0105czenie postaci Robinsona Crusoe, Waleriana \u0141ukasi\u0144skiego, Jana Skrzetuskiego i Bronis\u0142awa Pi\u0142sudskiego (na Sachalinie), otrzymaliby\u015bmy posta\u0107 J\u00f3zefa Kopcia. Kim by\u0142?<\/p>\n<p><b>Zaw\u00f3d &#8211; wojskowy<\/b><\/p>\n<p><b> <\/b>&#8222;Urodzi\u0142em si\u0119 w roku 1762 (&#8230;) w litewskiej prowincyi, powiecie pi\u0144skim. Ojciec m\u00f3j (&#8230;) mia\u0142 w tej\u017ce prowincyi maj\u0105tek mierny od pradziad\u00f3w, wychowywa\u0142 mnie w domu, ucz\u0105c tylko j\u0119zyka narodowego, \u0142aciny i jeometryi.&#8221;<\/p>\n<p>A wi\u0119c: indygenat szlachecki w kowanej skrzyni, lecz \u017cupan p\u0142\u00f3cienny i szabla na parcianych rapciach. Z takich rodzili si\u0119 najwybitniejsi \u017co\u0142nierze, jako \u017ce najlepszy ziemniak &#8211; z piachu. \u017bo\u0142nierzem zosta\u0142 Kope\u0107 w wieku ch\u0142opi\u0119cym: &#8222;Gdy ko\u0144czy\u0142em szesna\u015bcie lat, oddany by\u0142em do wojska kawaleryi narodowej za prostego \u017co\u0142nierza, pod komend\u0119 Jerzego Ko\u0142\u0142\u0105taja (&#8230;)&#8221;.<\/p>\n<p>Dla ubogiego szlacheckiego syna mozolna to by\u0142a kariera: &#8222;A tak id\u0105c stopniami od gimejny (szeregowca &#8211; J. J.), unteroficera, towarzysza, namiestnika-chor\u0105\u017cego, podporucznika, porucznika, majora, wice-brygadyera, brygadyera, przez lat dwadzie\u015bcia s\u0142u\u017c\u0105c, z trudno\u015bci\u0105 dost\u0119powa\u0142em stopnia dla tego, \u017ce maj\u0105tek by\u0142 szczup\u0142y, a rangi pod\u0142ug zwyczaju w tamtych czasach w Polsce by\u0142y kupowane (&#8230;).&#8221;<\/p>\n<p>W czasie wojny polsko-rosyjskiej 1792 roku Kope\u0107 by\u0142 ju\u017c starszym oficerem. Rozgoryczony kunktatorstwem naczelnego dow\u00f3dztwa pod ksi\u0119ciem J\u00f3zefem Poniatowskim, wypomina\u0142: &#8222;Gdzie pozycja by\u0142a dobra, z tamt\u0105d rejterowa\u0107 kazano, gdzie przeciwnie, tam bi\u0107 si\u0119 byli\u015bmy przymuszeni (&#8230;) Nast\u0105pi\u0142o armistycyum, sejm targowicki, zab\u00f3r kraju i kilkana\u015bcie tysi\u0119cy dobornego \u017co\u0142nierza z krajem razem posz\u0142o w niewol\u0119 moskiewsk\u0105, kt\u00f3rzy p\u00f3\u017aniej musz\u0105 przysi\u0119ga\u0107 i wnij\u015b\u0107 w s\u0142u\u017cb\u0119 imperatorowej Katarzyny (&#8230;) By\u0142em i ja zabrany z brygad\u0105 drug\u0105 litewsk\u0105, w randze majora.&#8221;<\/p>\n<p>Wa\u017cny fakt Kope\u0107 podnosi: zosta\u0142 zabrany z Polski jako carski poddany z teren\u00f3w pierwszego zaboru, tote\u017c po przej\u015bciu na polsk\u0105 stron\u0119 m\u00f3g\u0142 by\u0107 os\u0105dzony przez carski s\u0105d jako buntownik i zdrajca.<\/p>\n<p><b>Buntownik<\/b><\/p>\n<p><b> <\/b>Okazj\u0105 do przej\u015bcia sta\u0142o si\u0119 powstanie narodowe 1794 roku, znane nam dzisiaj jako ko\u015bciuszkowskie. Wie\u015b\u0107 o nim z op\u00f3\u017anieniem dotar\u0142a pod Kij\u00f3w, do litewskiej brygady, kt\u00f3rej Kope\u0107 by\u0142 w\u00f3wczas faktycznym, cho\u0107 nie formalnym, dow\u00f3dc\u0105. Krewki Litwin nie zastanawia\u0142 si\u0119: &#8222;&#8230;z brygad\u0105 poszed\u0142em wi\u0119c sto mil (ponad 700 kilometr\u00f3w &#8211; J. J.), na przeb\u00f3j z Kijowa krajem ju\u017c zabranym i w ko\u0142o opasanym przez obce wojska. Za mn\u0105 (&#8230;) ruszy\u0142 z brygad\u0105 jenera\u0142 Wy\u017ckowski, porzuciwszy te\u017c swojego szefa (&#8230;) Z g\u0142\u0119bokiej Ukrainy sz\u0142o za mn\u0105 traktem od trzech tysi\u0119cy kawaleryi, kt\u00f3rzy te\u017c poporzucali komendant\u00f3w swoich, a o kt\u00f3rych ja nie wiedzia\u0142em&#8221;.<\/p>\n<p>Brygada Kopcia dosz\u0142a &#8211; wprost pod Maciejowice. 10 pa\u017adziernika 1794 roku rozegra\u0142a si\u0119 bitwa: &#8222;Prawe skrzyd\u0142o najprz\u00f3d z\u0142amane zosta\u0142o, gdzie zabrany jenera\u0142 Sierakowski, Kami\u0144ski i Kniaziewicz (&#8230;) Poszed\u0142em na przeb\u00f3j, ale spotkany od \u015bwie\u017cej kawaleryi, pobity i cztery razy raniony, razem z Ko\u015bciuszk\u0105 zosta\u0142em wzi\u0119ty.&#8221;<\/p>\n<p>Odartego z munduru i but\u00f3w, ci\u0119\u017cko rannego je\u0144ca rosyjscy \u017co\u0142nierze przykryli pod wiecz\u00f3r paruj\u0105cymi jeszcze sk\u00f3rami ze \u015bwie\u017co zar\u017cni\u0119tego byd\u0142a, by nie zamarz\u0142 w czasie nocnego przymrozku. &#8222;By\u0142 w\u00f3wczas komendantem nad niewolnikami jenera\u0142 Chruszczow (&#8230;)&#8221;<\/p>\n<p>Ko\u015bciuszk\u0119 i Juliana Niemcewicza Chruszczow odes\u0142a\u0142 do Petersburga. Innych je\u0144c\u00f3w-oficer\u00f3w &#8211; do Kijowa, gdzie genera\u0142owie Sierakowski, Kniaziewicz i Kami\u0144ski &#8222;zostali wolnymi jako je\u0144cy z pozosta\u0142ej Polski, a mnie przyw\u0142aszczyli za poddanego jako wysz\u0142ego z ich kraju z wojskiem buntownika (&#8230;). Ju\u017c nie mia\u0142em \u017cadnego towarzystwa; ani te\u017c warta chcia\u0142a do mnie gada\u0107 ani odpowiada\u0107&#8221;.<\/p>\n<p>Po sze\u015bciu dniach lizania ran w kijowskim wi\u0119zieniu przyszed\u0142 rozkaz przewiezienia brygadiera &#8211; ten stopie\u0144 nada\u0142 mu Ko\u015bciuszko w przeddzie\u0144 fatalnej bitwy &#8211; do Smole\u0144ska.<\/p>\n<p><b>Reporta\u017cysta<\/b><\/p>\n<p><b> <\/b>Tu rozpoczyna si\u0119 w\u0142a\u015bciwa opowie\u015b\u0107 brygadiera, opowie\u015b\u0107, kt\u00f3ra stawia go &#8211; jak by\u015bmy dzisiaj powiedzieli &#8211; w czo\u0142\u00f3wce reporta\u017cyst\u00f3w \u00f3wczesnej Europy.<\/p>\n<p>Na pocz\u0105tek, pyszny opis \u015brodka lokomocji, z kt\u00f3rym przyjdzie mu z\u017cy\u0107 si\u0119 przez nast\u0119pne dwa lata. Kibitka, przez Rosjan zwana &#8222;czornyj woron&#8221; (czarny kruk), &#8222;mia\u0142a model kufra, obita w ko\u0142o czarnymi sk\u00f3rami, a w \u015brodku \u017celazn\u0105 blach\u0105, z boku tylko okienko dla podania wody lub jedzenia, w spodzie druga dziura do spadu. Ten kufer by\u0142 bez \u017cadnego siedzenia, ani jeszcze by\u0142em z ran nie wyleczony, dawano mnie w\u00f3r ze s\u0142om\u0105 (&#8230;)&#8221;.<\/p>\n<p>Wed\u0142ug mojej wiedzy (historycy zechc\u0105 mnie poprawi\u0107), jest to pierwszy tak dok\u0142adny opis \u015brodka transportu, kt\u00f3rym przez pokolenia wybitniejsi przedstawiciele podbitego narodu, a r\u00f3wnie\u017c niekt\u00f3rzy Rosjanie, podr\u00f3\u017cowali na wsch\u00f3d. Pomniejszych &#8211; p\u0119dzono pieszo.<\/p>\n<p>&#8222;Na zmianie poczt wsz\u0119dy si\u0119 lud zbiera\u0142 dla ciekawo\u015bci, coby to by\u0142o zamkni\u0119tem w tym kufrze, ile \u017ce dw\u00f3ch zbrojnych na wierzcho\u0142ku kibitki siedzia\u0142o. Sz\u00f3stego dnia pos\u0142ysza\u0142em turkot bruku, by\u0142 to Smole\u0144sk.&#8221;<\/p>\n<p>Nast\u0119pne trzy miesi\u0105ce nasz brygadier sp\u0119dzi\u0142 jako aresztant specjalnego nadzoru (&#8222;w\u0142o\u017cony by\u0142 na mnie tytu\u0142 aresztanta sekretnego z numerem tylko, bez imienia&#8221;) w twierdzy, kt\u00f3r\u0105 dzisiaj kusi\u0142oby nazwa\u0107 lochami NKWD. Lecz tw\u00f3rca rosyjskiej policji politycznej, Aleksander hrabia von Benckendorff, mia\u0142 w owym czasie dopiero 11 lat, wi\u0119c nie by\u0142y to lochy ochrany. By\u0142a to gubernialna komendantura \u017candarmerii wojskowej.<\/p>\n<p>Grudzie\u0144 w Smole\u0144sku bywa przera\u017aliwie mro\u017any. &#8222;Zimno by\u0142o do niewytrzymania (&#8230;) Drzewa kaza\u0142em mojej warcie po trzy kawa\u0142ki wk\u0142ada\u0107 w piec; jak si\u0119 nagrza\u0142o kilka cegie\u0142, wchodzi\u0142em w piec, aby si\u0119 ogrza\u0107. Zachorowa\u0142em w ko\u0144cu tak \u015bmiertelnie, \u017ce nie obiecywa\u0142em sobie \u017cycia dla zimna, g\u0142odu i n\u0119dzy (&#8230;) Dokt\u00f3r ju\u017c zadecydowa\u0142, \u017ce \u017cy\u0107 nie mog\u0119&#8230;&#8221;<\/p>\n<p>Prze\u017cy\u0142. Co wi\u0119cej, prze\u017cy\u0142 przes\u0142uchania, w trakcie kt\u00f3rych oficerowie \u015bledczy pr\u00f3bowali sk\u0142oni\u0107 go do przyznania si\u0119 do zasadniczego dla nich faktu: czy jako oficer sk\u0142ada\u0142 by\u0142 przysi\u0119g\u0119 na wierno\u015b\u0107 carycy Katarzynie? Przyznanie wystarczy\u0142oby do skazania go na \u015bmier\u0107: &#8222;ja tylko prawie jeden z rodzaju wi\u0119\u017ani\u00f3w dystyngowa\u0142em si\u0119 jako ten, kt\u00f3ry zbuntowa\u0142em wojska i wyszed\u0142em na ich czele i bi\u0142em si\u0119 z Moskalami, sk\u0105d za mn\u0105 inne regimenta ruszy\u0142y.&#8221;<\/p>\n<p>Kope\u0107 wiedzia\u0142, \u017ce mo\u017ce uratowa\u0107 \u017cycie jedynie uporczywym zaprzeczaniem g\u0142\u00f3wnemu zarzutowi. &#8222;Szcz\u0119\u015bciem mojem by\u0142o, \u017cem by\u0142 ostrze\u017conym od kapitana Ma\u0142o-Rosyana (Ukrai\u0144ca &#8211; J. J.), kt\u00f3ra mnie wi\u00f3z\u0142 z Kijowa do Smole\u0144ska; nauczy\u0142 mnie, aby zawsze jednego s\u0142owa i eksplikacyi trzyma\u0107 si\u0119 i mimo zbijania i strach\u00f3w zawsze trzyma\u0107 si\u0119 jednego.&#8221; Sk\u0105d my to znamy?<\/p>\n<p>Uparty Litwin uratowa\u0142 \u017cycie podw\u00f3jnie: z choroby (prawdopodobnie by\u0142o to ci\u0119\u017ckie zapalenie p\u0142uc) i z ka\u017ani carskiej.<\/p>\n<p>&#8222;W czwartym miesi\u0105cu mego pobytu w Smole\u0144sku przyszed\u0142 rozkaz Katarzyny, aby wszystkich je\u0144c\u00f3w Polak\u00f3w rozwie\u015b\u0107 na r\u00f3\u017cne miejsca, dla mnie za\u015b ukaz oddzielny, \u017ceby imi\u0119 moje odj\u0105\u0107, da\u0107 tylko numer wi\u0119zienny (&#8230;) i pod tytu\u0142em bezimiennego pos\u0142a\u0107 do ni\u017cszej Kamczatki.&#8221; Wi\u0119\u017ania o wyroku jednak nie powiadomiono. Wsadzono go po prostu do kolejnej kibitki.<\/p>\n<p>Od momentu uwi\u0119zienia Kope\u0107 dostawa\u0142 ze skarbu carskiego trzydzie\u015bci kopiejek &#8222;ga\u017cy niewolniczej&#8221; dziennie, za kt\u00f3re stra\u017c kupowa\u0142a mu (a pewnie i sobie) \u017cywno\u015b\u0107, opa\u0142 i lekarstwa. Przekupiony kilkunastoma kopiejkami, stary \u017co\u0142nierz szepn\u0105\u0142 mu, i\u017c delegacj\u0119 maj\u0105 do Irkucka.<\/p>\n<p><b>Podr\u00f3\u017cnik<\/b><\/p>\n<p><b> <\/b>Ze Smole\u0144ska jechali na wsch\u00f3d &#8211; przez Moskw\u0119, Kaza\u0144, Tobolsk. Forsowna to by\u0142a podr\u00f3\u017c.<\/p>\n<p>&#8222;Od Smole\u0144ska do Irkucka trzech \u017co\u0142nierzy z mojej stra\u017cy zgin\u0119\u0142o, nogi albo r\u0119ce po\u0142amali, spadaj\u0105c z wierzcho\u0142ka kibitki. Gdy pijani i nieuwa\u017cni z g\u00f3r lecieli, zdarza\u0142o si\u0119 to cz\u0119sto (&#8230;) kibitka si\u0119 wywraca i konie wlek\u0105 po \u0107wier\u0107 mili, a ja zamkni\u0119ty t\u0142uk\u0119 si\u0119 jak \u015bled\u017a w beczce, lecz \u017ce by\u0142em owini\u0119ty worem, sieczk\u0105 i s\u0142om\u0105, to mnie ratowa\u0142o.&#8221;<\/p>\n<p>W europejskiej cz\u0119\u015bci Rosji dow\u00f3dca konwoju przestrzega\u0142 ostrych \u015brodk\u00f3w bezpiecze\u0144stwa. &#8222;W Kazaniu, gdym stan\u0105\u0142 na kilkudniowym spoczynku (&#8230;) pierwszego dnia nie opatrzyli si\u0119, \u017ce moje okno z drugiego pi\u0119tra by\u0142o na ulic\u0119; warta moja tego nie uwa\u017ca\u0142a, a ja wolno patrz\u0105c, postrzeg\u0142em kilku Polak\u00f3w oficer\u00f3w znajomych i rozmawia\u0142em z nimi i zainformowa\u0142em si\u0119 o wielu rzeczach. Lecz na nieszcz\u0119\u015bcie moje gdy dostrze\u017cono, kazano natychmiast okno na g\u0142ucho zabi\u0107 i powr\u00f3ci\u0142em do mojej dawnej sytuacji.&#8221;<\/p>\n<p>Za Uralem \u015brodki ostro\u017cno\u015bci zel\u017ca\u0142y, bo te\u017c nie by\u0142o ju\u017c dok\u0105d ucieka\u0107. &#8222;Na tej\u017ce drodze napotka\u0142em po kilka set ludzi obojej p\u0142ci na zsy\u0142k\u0119 p\u0119dzonych (&#8230;) przy bardzo ma\u0142ej stra\u017cy (&#8230;). Uciec tam \u017caden nie mo\u017ce, gdy\u017c nigdzie nie masz pobocznych koloniji; pr\u00f3cz na jednej chyba drodze, kt\u00f3ra przez Piotra Wielkiego temi dzikimi i ciemnemi lasami robiona do Irkucka. Te kolonije osadzone tylko dla samej poczty; gdyby za\u015b kt\u00f3ry chcia\u0142 z niewolnik\u00f3w w bok gdzie si\u0119 schroni\u0107 do las\u00f3w, zostanie od zwierz\u0105t zjedzony.&#8221;<\/p>\n<p>W czasie ponadpi\u0119ciomiesi\u0119cznej podr\u00f3\u017cy z Kazania do centrum Syberii Kope\u0107 napotka\u0142 istn\u0105 wie\u017c\u0119 Babel ofiar caratu. Poza Rosjanami, zsy\u0142anymi &#8222;na osiedlenie&#8221;, jedna nacja wyr\u00f3\u017cnia\u0142a si\u0119 liczb\u0105: &#8222;W tej\u017ce podr\u00f3\u017cy napotka\u0142em do dw\u00f3ch tysi\u0119cy Polak\u00f3w, kt\u00f3rzy byli p\u0119dzeni ku Czarnemu morzu na okr\u0119ta&#8221;. W innym miejscu: &#8222;Na tej samej drodze, po r\u00f3\u017cnych kolonijach i pocztach znajdowali\u015bmy bardzo wielu Polak\u00f3w, kt\u00f3rzy jeszcze od barskiej konfederacji pozostawali i ju\u017c z nich wielkie kolonije rozmno\u017cy\u0142y si\u0119&#8221;. I dalej: &#8222;Na drodze blisko Irkucka wiele bardzo przeje\u017cd\u017ca\u0142em kolonij, w kt\u00f3rych znajdowa\u0142em Polak\u00f3w, Prusak\u00f3w, Szwed\u00f3w. Ci ludzie zabrani byli w dawniejszej wojnie (&#8230;) i nie zostali uwolnieni, gdy\u017c podali ich za zmar\u0142ych (&#8230;).&#8221;<\/p>\n<p>Nie przytaczam tu przepysznych opis\u00f3w etnograficznych, kt\u00f3rymi brygadier wype\u0142nia wiele stron swego &#8222;Dziennika podr\u00f3\u017cy&#8221;, zw\u0142aszcza na odcinku mi\u0119dzy Kazaniem i Tobolskiem. Opisuje cechy fizyczne i obyczaje codzienne, weselne, \u0142owieckie, jakimi odznaczaj\u0105 si\u0119 &#8222;Tatary, Czerkassy, Wodziaki, Syryanie, Mogo\u0142owie, Czeremisy, Czuwasze i Ostjaki&#8221;.<\/p>\n<p>Czytelnik spyta, sk\u0105d takie opisy, skoro autor trzymany by\u0142 pod stra\u017c\u0105? Jest na to pytanie zaskakuj\u0105co prosta odpowied\u017a, kt\u00f3r\u0105 zachowam na p\u00f3\u017aniej, by nie rozrywa\u0107 toku narracji.<\/p>\n<p>Pi\u0119\u0107set wiorst przed Irkuckiem dodano do konwoju pi\u0119ciu innych Polak\u00f3w: przeora klasztoru dominikan\u00f3w w Rakowie, dw\u00f3ch pu\u0142kownik\u00f3w wojska polskiego i dw\u00f3ch szlachcic\u00f3w z oszmia\u0144skiego za\u015bcianka. Tej samej nocy, wed\u0142ug Kopcia, dow\u00f3dca konwoju sfingowa\u0142 kradzie\u017c swej kasy s\u0142u\u017cbowej. &#8222;Gdy ju\u017c dzie\u0144 nasta\u0142, (&#8230;) wstaje, porywa si\u0119 nasz oficer, z\u017cyma si\u0119, szuka przy \u0142\u00f3\u017cku i powiada, \u017ce pulares mu zosta\u0142 ukradziony, w kt\u00f3rym by\u0142y nas wszystkich pieni\u0105dze, jakie tylko kto mia\u0142, poniewa\u017c niewolnikowi nie wolno ich mie\u0107; pieni\u0119dzy skarbowych te\u017c mia\u0142 bardzo wiele (&#8230;). Sam przecie\u017c si\u0119 okrad\u0142, wyszed\u0142 w nocy i pod\u0142o\u017cy\u0142 pod kamie\u0144 blisko przewozu (&#8230;) o czem si\u0119 p\u00f3\u017aniej dowiedzia\u0142em. Sprowadza ni\u017cszy s\u0105d do naszej kwatery, ka\u017ce siebie rewidowa\u0107, nas wszystkich i rzeczy nasze. S\u0105d nic nie znalaz\u0142, tylko ksi\u0119dzu przeorowi jeden z tych Ichmo\u015bci\u00f3w ukrad\u0142 zegarek&#8221;.<\/p>\n<p>Kurier pocztowy przywi\u00f3z\u0142 z kwatery gubernatorskiej lub z dow\u00f3dztwa okr\u0119gu (Kope\u0107 tego nie podaje) dodatkowe pieni\u0105dze wraz z surowym rozkazem, aby przy\u015bpieszy\u0107 podr\u00f3\u017c. By\u0142o p\u00f3\u017ane lato 1795 roku, gdy konw\u00f3j stan\u0105\u0142 u bram Irkucka.<\/p>\n<p><b>Z karawan\u0105 kupieck\u0105<\/b><\/p>\n<p><b> <\/b>Traktowanie wi\u0119\u017ania uleg\u0142o znacznej poprawie.<\/p>\n<p>Po raz drugi w swej odysei (za pierwszym razem by\u0142 to &#8222;kapitan Ma\u0142o-Rosyan&#8221;, kt\u00f3ry prawdopodobnie uratowa\u0142 Kopciowi \u017cycie, wioz\u0105c go na przes\u0142uchania do Smole\u0144ska) napotka\u0142 nasz podr\u00f3\u017cnik wysokich rang\u0105 Rosjan, kt\u00f3rzy ch\u0119tnie rozmawiali z nim po polsku. Polska le\u017ca\u0142a wprawdzie pokonana i rozszarpywana przez obce zabory, lecz na kra\u0144cach Imperium ko\u0142ata\u0142y si\u0119 resztki dawnej fascynacji polsk\u0105 kultur\u0105. Warto przypomnie\u0107, \u017ce sto dziesi\u0119\u0107 lat przed opisywanymi tu wypadkami przyrodnia siostra p\u00f3\u017aniejszego cara Piotra, regentka Zofia, wprowadzi\u0142a polszczyzn\u0119 na Kreml jako oficjalny j\u0119zyk dyplomacji moskiewskiej; \u017ce nawet za cara Piotra, w 1697 roku, pose\u0142 rosyjski w Wiedniu, Borys Szeremietiew, prowadzi\u0142 negocjacje na dworze Habsburg\u00f3w wy\u0142\u0105cznie po polsku. Ale to dygresja. Jeste\u015bmy wci\u0105\u017c w Irkucku, p\u00f3\u017anym latem 1795 roku.<\/p>\n<p>Brygadiera osadzono w wygodnym domu miejscowego kupca i po raz pierwszy zacz\u0119to mu oddawa\u0107 honory nale\u017cne jego randze. &#8222;Komendant miasta, bardzo ludzki cz\u0142owiek, przys\u0142a\u0142 mi je\u015b\u0107 z swojego sto\u0142u. Nie by\u0142o sztu\u0107c\u00f3w, tylko sama \u0142y\u017cka, gdy\u017c niewolnikowi nie daje si\u0119 no\u017ca nigdy. Nazajutrz odwiedzi\u0142 mnie tameczny dokt\u00f3r, cz\u0142owiek bardzo uczciwy (&#8230;), ponadawa\u0142 mi bardzo wiele r\u00f3\u017cnych lekarstw, ostrzegaj\u0105c, abym to mena\u017cowa\u0142 (oszcz\u0119dnie u\u017cywa\u0142 &#8211; J. J.), bo ju\u017c tam dalej ani doktora, ani lekarstwa nie znaj\u0105.&#8221;<\/p>\n<p>W ten po\u015bredni spos\u00f3b Kope\u0107 dowiedzia\u0142 si\u0119, i\u017c Irkuck nie by\u0142 celem jego podr\u00f3\u017cy. Po kilku dniach komendant miasta &#8211; ku zdziwieniu brygadiera &#8211; przyszed\u0142, by po\u017cegna\u0107 si\u0119 z nim osobi\u015bcie i w\u0142o\u017cy\u0107 do kibitki grube futro jelenie. Kope\u0107 jecha\u0142 w krain\u0119, w kt\u00f3rej mrozy zaczynaj\u0105 si\u0119 ju\u017c we wrze\u015bniu.<\/p>\n<p>Istotnie: &#8222;W Jakucku takie jest zimno jak w \u017cadnej cz\u0119\u015bci Syberii (&#8230;) W Jakucku przeby\u0142em cz\u0119\u015b\u0107 zimy do wiosny&#8221;. Nast\u0119puj\u0105 opisy \u017cycia i obyczaju Buriat\u00f3w oraz Jakut\u00f3w, p\u00f3\u017aniej r\u00f3wnie\u017c Tunguz\u00f3w, opisy przypadkowych spotka\u0144 z kolejnymi polskimi zes\u0142a\u0144cami. Trwa\u0142y intensywne przygotowania do wyprawy przez dzik\u0105 krain\u0119, rozci\u0105gaj\u0105c\u0105 si\u0119 od rzeki Leny do Morza Ochockiego. Brygadier przyzwyczai\u0142 si\u0119 ju\u017c do skali podr\u00f3\u017cy syberyjskich, notuj\u0105c z ulg\u0105, i\u017c &#8222;od Jakucka do Ochocka licz\u0105 nieca\u0142e trzy tysi\u0105ce wiorst&#8221;. Czyli tylko trzy tysi\u0105ce kilometr\u00f3w w terenie, gdzie ju\u017c kibitki nie je\u017adzi\u0142y, bo dr\u00f3g nie by\u0142o \u017cadnych.<\/p>\n<p>Mia\u0142 jecha\u0107 z karawan\u0105 kupieck\u0105 w cztery tysi\u0105ce koni. Na Syberii wszystko jest ogromnych rozmiar\u00f3w.<\/p>\n<p>&#8222;Kupcy pos\u0142ani z Irkucka przybyli z (&#8230;) towarami rzek\u0105 Len\u0105, do Jakucka (&#8230;) byd\u0142o by\u0142o za bezcen, kupuj\u0105 i r\u017cn\u0105, mi\u0119so w\u0119dz\u0105, a w sk\u00f3ry mokre bydl\u0119ce obszywaj\u0105 swoje towary. (&#8230;) Godz\u0105 Jakut\u00f3w z kilku tysi\u0105cami koni, na ka\u017cdego konia zawieszaj\u0105 wagi po cztery kamienie z ka\u017cdej strony (&#8230;), bior\u0105 \u017cywno\u015b\u0107 trzymiesi\u0119czn\u0105. Jakuci maj\u0105 za\u015b \u017cywno\u015b\u0107 dla siebie, (&#8230;) wory sk\u00f3rzane nalane mlekiem, z kt\u00f3rego potem mas\u0142o robi si\u0119. Maj\u0105 te\u017c mi\u0119sa bydl\u0119ce w\u0119dzone, a kiedy tego zabraknie, jedz\u0105 i konie.&#8221;<\/p>\n<p>Pod koniec XVIII wieku by\u0142 to dla Europejczyka teren dziewiczy. Opisy drogi przechodz\u0105 poj\u0119cie dzisiejszych podr\u00f3\u017cnych: &#8222;Drogi \u017cadnej, tylko strasznemi g\u00f3rami i w\u0105wozami (&#8230;). S\u0105 jeszcze znaki po ko\u015bciach ko\u0144skich (&#8230;), gdy\u017c konie padaj\u0105 po drodze, cz\u0119\u015b\u0107 od nied\u017awiedzi zjedzona. (&#8230;) Przechodz\u0105c najwy\u017csze g\u00f3ry, s\u0105 tak w\u0105skie miejsca, \u017ce ledwo cz\u0142owiek pieszo i po jednym koniu mo\u017ce przeprowadzi\u0107, a z obu stron straszne przepa\u015bcie, gdzie mieli\u015bmy kilka przypadk\u00f3w, \u017ce po kilkana\u015bcie koni z lud\u017ami zgin\u0119\u0142o.&#8221;<\/p>\n<p>W tej podr\u00f3\u017cy brygadier po raz kolejny zetkn\u0105\u0142 si\u0119 z fatalnym typem urz\u0119dnika carskiego. Warto tu zauwa\u017cy\u0107, \u017ce Kope\u0107 nigdzie nie sk\u0142ada winy za swoje nieszcz\u0119\u015bcia na nar\u00f3d rosyjski. Odwrotnie: podkre\u015bla, jak cz\u0119sto Rosjanie przychodzili mu osobi\u015bcie z pomoc\u0105 i \u017cyczliwo\u015bci\u0105. Irkucki doktor, pr\u00f3cz lekarstw, da\u0142 mu po kryjomu w podarunku do kibitki &#8222;w\u00f3r wielki sk\u00f3rzany, mocno zawi\u0105zany, zalecaj\u0105c abym te zi\u00f3\u0142ka za\u017cywa\u0142 codziennie, wiele chc\u0119. W drodze gdym rozpakowa\u0142, znalaz\u0142em w miejsce zi\u00f3\u0142ek kilka funt\u00f3w kawy tartej surowej i g\u0142ow\u0119 du\u017c\u0105 cukru&#8221;. Kawa i cukier w \u015brodku Syberii dwie\u015bcie lat temu by\u0142y rarytasem, lecz Rosjanie i pa\u0144stwo rosyjskie to by\u0142y dwie r\u00f3\u017cne sprawy.<\/p>\n<p>Czterdzie\u015bci lat po wyprawie brygadiera Kopcia Adolphe markiz de Custine &#8211; bystry obserwator, podr\u00f3\u017cuj\u0105cy po Rosji nie kibitk\u0105, lecz karet\u0105 &#8211; notowa\u0142: &#8222;W g\u0142\u0119bi duszy ludu rosyjskiego nieuniknionych spustosze\u0144 dokona\u0142a arbitralna w\u0142adza, posuni\u0119ta do najdalszych konsekwencji. (&#8230;) Deportuje si\u0119 masowo ca\u0142e wioski i powiaty, (&#8230;). Dzi\u0119ki piekielnej kombinacji niewolnictwa z brakiem sta\u0142o\u015bci i przyzwyczajenia, poddany jest w ruchu, nie b\u0119d\u0105c wolnym. (&#8230;) W Rosji historia jest moraln\u0105 w\u0142asno\u015bci\u0105 pa\u0144stwa, tak jak ludzie i ziemia s\u0105 jego w\u0142asno\u015bci\u0105 materialn\u0105. (&#8230;) Ch\u0142op, nara\u017cony na te huragany z woli najwy\u017cszej w\u0142adzy, nie kocha ju\u017c swojej chaty.&#8221;<\/p>\n<p>Z perspektywy historii wiemy to dzisiaj, za\u015b brygadier Kope\u0107 instynktownie czu\u0142, i\u017c pa\u0144stwo rosyjskie to nie wsp\u00f3lna kultura lub j\u0119zyk, nie terytorium-ojcowizna, lecz car i jego urz\u0119dnicy. Bywali w\u015br\u00f3d nich urz\u0119dnicy spod ciemnej gwiazdy. Ksi\u0105\u017c\u0119 Myszy\u0144ski, &#8222;naznaczony na komendanta&#8221; do Ochocka podr\u00f3\u017cowa\u0142 w wielkiej karawanie wraz z brygadierem:<\/p>\n<p>&#8222;Nie mia\u0142 on nad t\u0105 karawan\u0105 \u017cadnej w\u0142adzy, bo to by\u0142a kupiecka, ale j\u0105 sobie przyw\u0142aszczy\u0142 (&#8230;) i za\u017cy\u0142 subordynacyi nad tymi narodami (&#8230;). Niekt\u00f3rych pa\u0142aszem por\u0105ba\u0142 i przyprowadzi\u0142 do wielkiego nieszcz\u0119\u015bcia, bo narody porzuciwszy wszystko (&#8230;) rozsypali si\u0119 po lasach i g\u00f3rach. Stali\u015bmy na jednem miejscu trzy dni i \u017cadnego z nich nie widzieli\u015bmy; niekt\u00f3rzy kupcy, umiej\u0105c j\u0119zyk jakucki, pow\u0142azili na drzewa i zacz\u0119li wo\u0142a\u0107 ich j\u0119zykiem, zaklina\u0107 na ich bog\u00f3w, a\u017c nareszcie dali si\u0119 nak\u0142oni\u0107&#8221;.<\/p>\n<p>Po kilku miesi\u0105cach (Kope\u0107 nie datuje dok\u0142adnie poszczeg\u00f3lnych etap\u00f3w podr\u00f3\u017cy) karawana stan\u0119\u0142a u celu: &#8222;Ochock le\u017cy nad samym oceanem, na piasku (&#8230;); znajduje si\u0119 dom\u00f3w drewnianych do sze\u015bciudziesi\u0105t&#8221;. Tam te\u017c brygadier dowiedzia\u0142 si\u0119, \u017ce to jeszcze nie koniec jego w\u0119dr\u00f3wki. By\u0142 to moment, w kt\u00f3rym Kope\u0107 po raz pierwszy by\u0142 bliski za\u0142amania; wszak my\u015bla\u0142, \u017ce dowieziono go ju\u017c na kraniec \u015bwiata.<\/p>\n<p>&#8222;Komendant dla przywyknienia do powietrza morskiego kaza\u0142 mnie cz\u0119sto prowadzi\u0107 i bawi\u0107 po nad morzem. Jednego czasu siedz\u0119 na wyrzuconym drzewie, przypatruj\u0119 si\u0119 tysi\u0105cznemu stworzeniu, s\u0142ysz\u0119, \u017ce kto\u015b po kamieniach idzie do mnie i postrzegam cz\u0142owieka do\u015b\u0107 wspania\u0142ego i w pi\u0119knym ubiorze. (&#8230;) Zbli\u017ca si\u0119 do mnie i pyta z jakich narod\u00f3w jestem cz\u0142owiek? Odpowiadam, \u017ce z nieszcz\u0119\u015bliwego. Rzecze mi: to zapewne Polak jeste\u015b; znam ten nar\u00f3d i jego interes.&#8221;<\/p>\n<p>By\u0142 to kupiec rosyjski, &#8222;rodem Greczyn&#8221;, kt\u00f3ry szybko znalaz\u0142 wsp\u00f3lny j\u0119zyk z Kopciem i znajomych a\u017c z Krakowa. Pyta\u0142 si\u0119 go brygadier, czy nie wie &#8222;o mojem dalszem przeznaczeniu, odpowiada, \u017ce nie wie, bo ju\u017c tu ziemia si\u0119 zako\u0144czy\u0142a. Jest tylko na oceanie p\u00f3\u0142wysep, kt\u00f3ry zowi\u0105 ziemia Kamczacka (&#8230;), mo\u017ce tam b\u0119dziesz pos\u0142any. Mo\u017ce Opatrzno\u015bci\u0105 zostaniesz kiedy uwolniony, ale tu jest zwyczajem, \u017ce za umar\u0142ych podaj\u0105.&#8221;<\/p>\n<p>Serdeczny kupiec przekupi\u0142 wart\u0119, dostarczy\u0142 brygadierowi papier, pi\u00f3ro i atrament, zobowi\u0105za\u0142 si\u0119 potajemnie dostarczy\u0107 listy &#8222;drog\u0105 handlu do Petersburga i po \u015bmierci Katarzyny rozda\u0142 Polakom naszym&#8221;.<\/p>\n<p>Jak si\u0119 p\u00f3\u017aniej okaza\u0142o, listy dotar\u0142y do adresat\u00f3w w najlepszym terminie, lecz tymczasem brygadiera szykowano do nowego etapu w\u0119dr\u00f3wki.<\/p>\n<p>&#8222;By\u0142a dla mnie wydana niewolnicza dwuletnia ga\u017ca, za kt\u00f3r\u0105 nakupowano r\u00f3\u017cnych rzeczy (&#8230;) suchar\u00f3w, s\u0142oniny w\u0119dzonej, kt\u00f3ra tam jest niezmiernie droga, krup r\u00f3\u017cnych, tytuniu, itd., ale to wszystko w niwecz posz\u0142o p\u00f3\u017aniej, gdy przy rozbiciu okr\u0119tu pozamaka\u0142o.&#8221;<\/p>\n<p><b>Rozbitek<\/b><\/p>\n<p><b> <\/b>Daniel Defoe i Jules Verne nie dor\u00f3wnuj\u0105 J\u00f3zefowi Kopciowi &#8211; mimo jego amatorskiego stylu &#8211; je\u015bli chodzi o opisy huragan\u00f3w i katastrof okr\u0119towych. Defoe ukrad\u0142 \u017cyciorys angielskiemu \u017ceglarzowi (nazywa\u0142 si\u0119 Alexander Selkirk), by stworzy\u0107 posta\u0107 Robinsona Crusoe. Kope\u0107 niczego nie krad\u0142, nie przepisywa\u0142, sam przeszed\u0142 pr\u00f3b\u0119 ognia i wody. Dopiero Joseph Conrad przewy\u017cszy\u0142 go dramatyzmem narracji. Defoe i Verne w \u017cyciu nie umoczyli si\u0119 w s\u0142onej wodzie. Obaj J\u00f3zefowie prze\u017cyli tajfun.<\/p>\n<p>Kopciowe opisy dw\u00f3ch katastrof (pierwszej by\u0142 \u015bwiadkiem w porcie ochockim, w drugiej sam uczestniczy\u0142) tchn\u0105 autentyzmem. Oto s\u0142yszymy przera\u017aliwy skrzek ptaka &#8211; zwiastuna burzy, rosyjskiego burewiestnika, kt\u00f3remu chwytaj\u0105cy go nieostro\u017cnie marynarz z\u0142ama\u0142 skrzyd\u0142o, w konsekwencji sprowadzaj\u0105c demony huraganu na okr\u0119t:<\/p>\n<p>&#8222;By\u0142 to na\u00f3wczas szturm tak wielki, jakiego nie do\u015bwiadczali ci \u017ceglarze (&#8230;). Przelecia\u0142 ba\u0142wan przez okr\u0119t, wszystkie liny i maszty zacz\u0119\u0142y p\u0119ka\u0107. By\u0142o do kilkudziesi\u0119ciu beczek na wierzchu okr\u0119tu z wod\u0105 i z solon\u0105 ryb\u0105 (&#8230;), wszystko to pozrywa\u0142o si\u0119 z wi\u0119zi i ludziom nogi \u0142ama\u0142o. Niekt\u00f3rzy zacz\u0119li skaka\u0107 z okr\u0119tu, cho\u0107 brzeg by\u0142 jeszcze daleki, ale wody nie by\u0142o nad p\u00f3\u0142tora \u0142okcia. Najprz\u00f3d zacz\u0119\u0142y wyskakiwa\u0107 majtk\u00f3w \u017cony z dzie\u0107mi, te pod okr\u0119t wpad\u0142szy, pogin\u0119\u0142y. Okr\u0119t po kilka razy odnosi\u0142o i przynosi\u0142o na brzeg, (&#8230;) wielka dziura zrobi\u0142a si\u0119 u spodu.&#8221;<\/p>\n<p>S\u0142yszymy krzyk ton\u0105cych, czujemy smak s\u0142onej wody, zalewaj\u0105cej usta rozbitka, gdy statek wbija si\u0119 w mielizn\u0119 u brzegu nieznanej wyspy. Wyratowa\u0142 Kopcia z topieli rosyjski majtek, przydany mu za stra\u017cnika:<\/p>\n<p>&#8222;Wysmarowa\u0142 mnie ca\u0142ego i siebie smo\u0142\u0105 (&#8230;). Wlaz\u0142 na maszt, kt\u00f3ry w przodzie okr\u0119tu le\u017cy wzd\u0142u\u017c (chodzi o bukszpryt &#8211; J. J.), siad\u0142 jak na konia i mnie kaza\u0142 za sob\u0105 do ko\u0144ca jego posuwa\u0107 si\u0119, zalecaj\u0105c abym nie upu\u015bci\u0142 gwo\u017adzia (obaj trzymali w d\u0142oniach p\u00f3\u0142torametrowe zaostrzone ko\u0142ki &#8211; J. J.). Skoczy\u0142 majtek do wody, ja za nim (&#8230;). Mieli\u015bmy jeszcze do ziemi zielonej tysi\u0105c przesz\u0142o krok\u00f3w (&#8230;) W tem ogl\u0105damy si\u0119 a\u017c tu nadchodz\u0105 nowe ba\u0142wany, kt\u00f3re okr\u0119t jeszcze raz unios\u0142y i nasby poch\u0142on\u0119\u0142y, ale majtek do\u015bwiadczony i \u015bmia\u0142y, zatkn\u0105wszy m\u00f3j gw\u00f3\u017ad\u017a w ziemi\u0119 i sw\u00f3j razem, kaza\u0142 przykl\u0119kn\u0105\u0107 na jedno kolano i trzyma\u0107 si\u0119 najmocniej gwo\u017adzia. Gdy ju\u017c nas ba\u0142wan zakrywa\u0142, trzeba by\u0142o oddech zatamowa\u0107 na kilka minut, przelecia\u0142 on kilka \u0142okci wy\u017cej nas, uderzy\u0142 o brzeg i nazad powr\u00f3ci\u0142. W tym momencie straci\u0142em przytomno\u015b\u0107 (&#8230;) Pad\u0142em wreszcie na brzeg murawy zmordowany zupe\u0142nie, le\u017c\u0105c obmaca\u0142em jagody, kt\u00f3re z traw\u0105 razem wysysa\u0142em dla pragnienia. (&#8230;) Zdawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce ziemia ko\u0142o mnie si\u0119 obraca.&#8221;<\/p>\n<p>Byli na brzegu najdalej na p\u00f3\u0142noc po\u0142o\u017conej wyspy w \u0142a\u0144cuchu kurylskim.<\/p>\n<p><b>Osadnik kamczacki<\/b><\/p>\n<p><b> <\/b>Uda\u0142o si\u0119 rozbitkom statek za\u0142ata\u0107 i w czasie przyp\u0142ywu zepchn\u0105\u0107 na wod\u0119. Jeszcze tylko jeden po\u017car w kambuzie okr\u0119towym, szcz\u0119\u015bliwie ugaszony, i ci, kt\u00f3rzy prze\u017cyli katastrof\u0119, osi\u0105gn\u0119li cel podr\u00f3\u017cy &#8211; doln\u0105 Kamczatk\u0119.<\/p>\n<p>Miejscowy komendant przyj\u0105\u0142 zes\u0142a\u0144ca uprzejmie, nakarmi\u0142 go w swym domu i wyznaczy\u0142 mu stancj\u0119. By\u0142a to cha\u0142upa z bierwion, w trzech czwartych zag\u0142\u0119biona w ziemi: &#8222;Znalaz\u0142em dwa okna ze \u015bludy (arkusze miki, wyszarpywane z pok\u0142ad\u00f3w w ziemi &#8211; J. J.), stolik kamienny, \u0142awy w ko\u0142o \u015bcian, komin w po\u015brodku (&#8230;). By\u0142o okno jeszcze jedno w g\u00f3rze z bry\u0142y lodu, kt\u00f3re si\u0119 oblepia \u015bniegiem, oblewa wod\u0105 i do\u015b\u0107 d\u0142ugo si\u0119 konserwuje.&#8221;. Otrzymawszy tak luksusow\u0105 stancj\u0119, brygadier rozmie\u015bci\u0142 w niej resztki swego dobytku, zakupionego dla\u0144 z carskiej szkatu\u0142y w Ochocku, a ocala\u0142ego z katastrofy i rozpocz\u0105\u0142 nowe \u017cycie od zwiedzania okolicy &#8211; oczywi\u015bcie, pod stra\u017c\u0105.<\/p>\n<p>&#8222;By\u0142o najwi\u0119ksz\u0105 satysfakcj\u0105 dla mnie zostawa\u0107 na brzegach morza przed nadchodz\u0105c\u0105 burz\u0105, bo tysi\u0105czne stworzenia z morza ukazywa\u0142y si\u0119, jako to: wieloryby, mor\u017ce czyli lwy morskie, siwucze albo konie morskie, krowy, nerpy i psy (foki &#8211; J. J.) tysi\u0105czne morskie. Krzyk niezmierny ptastwa (&#8230;)&#8221;<\/p>\n<p>Brygadier sp\u0119dza\u0142 ca\u0142e tygodnie przypatruj\u0105c si\u0119 tubylcom, z rosyjska zwanym Kamczada\u0142ami, opisuj\u0105c ich diet\u0119, obyczaje, popisy szaman\u00f3w i szamanek. S\u0105 to opisy godne Bronis\u0142awa Pi\u0142sudskiego, kt\u00f3ry w sto lat po Kopciu bada\u0142 wymieraj\u0105cy lud Ajn\u00f3w na Sachalinie. Brygadier zachwyca\u0142 si\u0119 niesamowit\u0105 obfito\u015bci\u0105 fauny, \u0142awicami \u0142ososi, kt\u00f3re miejscowi zagarniali tysi\u0105cami w czasie tar\u0142a, obecno\u015bci\u0105 nied\u017awiedzi i tysi\u0105cznych stad baran\u00f3w kamczackich. Lecz \u017cycie na Kamczatce mia\u0142o i ciemne strony owej pierwszej jesieni osadnika. By\u0142 koniec 1796 roku.<\/p>\n<p>&#8222;W jesieni morze jest najrozhuka\u0144sze (&#8230;). Kiedy si\u0119 ba\u0142wan o brzeg rozbija, natenczas ca\u0142a ta ni\u017csza Kamczatka wstrz\u0105sa si\u0119. Dni bywaj\u0105 szare a noce najciemniejsze. Wulkan grzmi nieustannie i wyrzuca ognie; co za okropny w\u00f3wczas spektakiel i sytuacya cz\u0142owieka! (&#8230;) Schodzi\u0142 mi czas na czytaniu, dop\u00f3ki wzroku nie os\u0142abi\u0142em przez dymy od wulkan\u00f3w, wapory morskie tak g\u0119ste, i\u017c zdaje si\u0119 \u017ce r\u0119k\u0105 mo\u017cna je dotyka\u0107. Naby\u0142em czarnej hypochondryi i przyszed\u0142em do najwi\u0119kszego os\u0142abienia.&#8221;<\/p>\n<p>R\u00f3wnie\u017c dzisiaj Rosjanie powiadaj\u0105, i\u017c kamczack\u0105 mg\u0142\u0119 mo\u017cna no\u017cem kroi\u0107 i \u017ce samob\u00f3jcze my\u015bli przychodz\u0105 w\u00f3wczas do g\u0142owy. Nie priwykniosz &#8211; podochniosz, powiadaj\u0105.<\/p>\n<p>&#8222;Hypochondry\u0119&#8221; brygadiera przerwa\u0142o zdumiewaj\u0105ce odkrycie. Kamczada\u0142owie przekazali mu wiadomo\u015b\u0107, i\u017c nie jest pierwszym Polakiem, kt\u00f3rego poznali w tych stronach: przed nim by\u0142 August Polak. Przed dwudziestu laty \u00f3w zes\u0142aniec August zbuntowa\u0142 za\u0142og\u0119 pobliskiego Bolszerecka i wraz z \u017co\u0142nierzami, marynarzami i kilkunastoma tubylcami uciek\u0142 statkiem w morze. Kopciowi uda\u0142o si\u0119 zetkn\u0105\u0107 osobi\u015bcie z Kamczada\u0142ami, kt\u00f3rzy towarzyszyli Augustowi Polakowi a\u017c do Pary\u017ca, gdzie ten ich porzuci\u0142 i podobno wybra\u0142 si\u0119 na jak\u0105\u015b dziwn\u0105 tropikaln\u0105 wysp\u0119 o nazwie Madagaskar.<\/p>\n<p>Przecieram oczy: przecie\u017c to by\u0142 Beniowski. Wszystko si\u0119 zgadza: konfederat barski dwukrotnie ucieka\u0142 z Tobolska, w ko\u0144cu zes\u0142any zosta\u0142 na Kamczatk\u0119, sk\u0105d te\u017c uciek\u0142. Czy Kope\u0107 m\u00f3g\u0142 t\u0119 histori\u0119 podchwyci\u0107 z innych \u017ar\u00f3de\u0142? Ma\u0142o prawdopodobne. Opisuj\u0105c losy polskiego konfederaty, lojalnie przyznaje:<\/p>\n<p>&#8222;Te wszystkie wiadomo\u015bci (&#8230;) s\u0105 spisane z opowiadania ludzi tamecznych, kt\u00f3rzy z Beniowskim razem przebywali w Bolszerecku, gdzie i ja id\u0105c w przeznaczenie moje przez kilka dni spocz\u0105\u0142em. O dalszej jego podr\u00f3\u017cy nie nadmieniam, bo historyi jego woja\u017cu nie czyta\u0142em.&#8221;<\/p>\n<p>Beniowski by\u0142 cz\u0142owiekiem odwa\u017cnym do szale\u0144stwa. W przeciwie\u0144stwie do Kopcia, by\u0142 r\u00f3wnie\u017c awanturnikiem, i jako taki \u017ale si\u0119 zapisa\u0142 w zbiorowej pami\u0119ci miejscowych. Najpierw obrabowa\u0142 statek kupiecki, kt\u00f3ry zawita\u0142 do Bolszerecka; przekupi\u0142 miejscowych \u017co\u0142nierzy &#8222;spirytusem i tytuniem&#8221;. P\u00f3\u017aniej, wraz z rosyjskim wsp\u00f3lnikiem, zabi\u0142 komendanta. Gdy przera\u017ceni marynarze uciekli z osady, relacjonuje Kope\u0107 miejscow\u0105 wersj\u0119 wydarze\u0144, &#8222;Beniowski u\u017cy\u0142 fortelu, kazawszy zebra\u0107 \u017cony i dzieci zbieg\u0142ych majtk\u00f3w i sp\u0119dziwszy do cerkwi, kaza\u0142 w ko\u0142o ob\u0142o\u017cy\u0107 drwami, niby chc\u0105c je popali\u0107, dla postrachu aby m\u0119\u017cowie wr\u00f3cili, co si\u0119 te\u017c sta\u0142o (&#8230;). Brak\u0142o jeszcze Beniowskiemu majtk\u00f3w, przymuszony by\u0142 w ko\u0144cu zabra\u0107 kilkunastu Kamczada\u0142\u00f3w.&#8221;<\/p>\n<p>Wzi\u0119ci pod przymusem tubylcy dojechali z Beniowskim do Pary\u017ca. Tam porzuceni, b\u0142\u0105kali si\u0119 podobno po obcym mie\u015bcie, a\u017c kto\u015b doprowadzi\u0142 ich do ambasady rosyjskiej. Trafili wreszcie przez Archangielsk do Petersburga i po latach, pisze brygadier, &#8222;wr\u00f3ciwszy do ni\u017cszej Kamczatki przystawieni mi byli do stra\u017cy. Opowiadali mi dziwne rzeczy o Pary\u017cu, bo tego poj\u0105\u0107 nie mogli (&#8230;)&#8221;.<\/p>\n<p>Trudno si\u0119 dziwi\u0107. Z Kopciowych opis\u00f3w miejscowych obyczaj\u00f3w wynika, i\u017c Kamczada\u0142owie \u017cyli w\u00f3wczas w cywilizacji neolitu.<\/p>\n<p><b>Wyzwoleniec<\/b><\/p>\n<p><b> <\/b>Brygadier Kope\u0107 sp\u0119dzi\u0142 dwa lata w oparach i dymach po\u0142udniowej Kamczatki. Jego notatki s\u0105 cennym przyczynkiem do historii ludu, kt\u00f3ry obecnie jest na tym samym etapie, na jakim byli sachali\u0144scy Ajnowie w czasie, gdy Bronis\u0142aw Pi\u0142sudski bada\u0142 ich j\u0119zyk i obyczaje. Wymieraj\u0105. Wyzwolenie przysz\u0142o tak nagle, i\u017c Kope\u0107 z wra\u017cenia zas\u0142ab\u0142.<\/p>\n<p>Wszed\u0142 do ziemianki komendant z kapitanem statku, kt\u00f3ry niespodziewanie wp\u0142yn\u0105\u0142 do portu. Brygadier us\u0142ysza\u0142, \u017ce jest wolny: caryca Katarzyna ju\u017c nie \u017cy\u0142a, za\u015b car Pawe\u0142 przywr\u00f3ci\u0142 mu \u017cycie i wolno\u015b\u0107. Komendant, widz\u0105c niedowierzanie, o\u015bwiadczy\u0142, \u017ce Ko\u015bciuszko, Wawrzecki, Niemcewicz i inni s\u0105 ju\u017c wolni. Zes\u0142aniec zemdla\u0142.<\/p>\n<p>&#8222;Puszczano mi krew strza\u0142\u0105 kamienn\u0105, ale wi\u0119cej nie posz\u0142o nad \u0142y\u017ck\u0119. Po niejakim czasie ocuci\u0142em si\u0119 (&#8230;) i prosz\u0119 u komendanta, aby mi dozwolono p\u00f3j\u015b\u0107 na brzeg oceanu, dok\u0105d cz\u0119sto chodzi\u0142em. Odpowiada mi, \u017ce stra\u017cy ju\u017c nie ma, chyba ka\u017c\u0119 i\u015b\u0107 za sob\u0105; tu ju\u017c wi\u0119cej wierzy\u0107 zacz\u0105\u0142em, \u017ce jestem wolny.&#8221;<\/p>\n<p>Brygadier ci\u0119\u017cko chorowa\u0142. Prawdopodobnie dokucza\u0142a mu astma. Gdy nieco doszed\u0142 do siebie, zacz\u0105\u0142 zbiera\u0107 si\u0119 do drogi. W\u00f3wczas us\u0142ysza\u0142, \u017ce statek ju\u017c odp\u0142yn\u0105\u0142, za\u015b nast\u0119pnego spodziewano si\u0119 za trzy lata.<\/p>\n<p>Opatrzno\u015b\u0107 nie po raz pierwszy przysz\u0142a Kopciowi z pomoc\u0105. Par\u0119 tygodni p\u00f3\u017aniej do portu wp\u0142yn\u0105\u0142 angielski statek ze strzaskanym masztem. Jego kapitan wr\u0119czy\u0142 komendantowi depesze do Petersburga. Komendant wiedzia\u0142, \u017ce &#8211; pod kar\u0105 \u015bmierci &#8211; musi natychmiast meldowa\u0107 zwierzchnikom o ka\u017cdym spotkaniu z wys\u0142annikiem obcego mocarstwa. Sk\u0105d my to znamy? Nast\u0119pny statek do Ochocka przewidziany za trzy lata, za\u015b raport musi doj\u015b\u0107 natychmiast. Komendant rozpocz\u0105\u0142 przygotowania do drogi i &#8211; cho\u0107 niech\u0119tnie &#8211; obieca\u0142 wzi\u0105\u0107 ze sob\u0105 chorego brygadiera. Zrobiono dla\u0144 sanie z kabin\u0105, w \u015brodku wy\u0142o\u017con\u0105 futrami nied\u017awiedzimi, i do towarzystwa wsadzono &#8222;dwa psy \u017cywe kosmate&#8221;, aby nie zamarz\u0142. Wzi\u0119to renifery i trzysta ps\u00f3w jako si\u0142\u0119 poci\u0105gow\u0105.<\/p>\n<p>By\u0142 listopad 1798 roku. Morze zamarza\u0142o. Jeden rzut oka na map\u0119 pokazuje, na co wa\u017cy\u0142a si\u0119 ekspedycja: mia\u0142a podr\u00f3\u017cowa\u0107 brzegiem P\u00f3\u0142wyspu Kamczackiego wprost na p\u00f3\u0142noc pod ko\u0142o polarne, p\u00f3\u017aniej syberyjskim wybrze\u017cem do Ochocka.<\/p>\n<p>Podr\u00f3\u017c to by\u0142a niesamowita: zim\u0105 przez krain\u0119 Czukcz\u00f3w, morduj\u0105cych ka\u017cdego Rosjanina, kt\u00f3ry wtargn\u0105\u0142 na ich terytorium. Przyroda i pogoda dor\u00f3wnywa\u0142y Czukczom.<\/p>\n<p>Nie umiem stre\u015bci\u0107 opisu tej podr\u00f3\u017cy. To trzeba czyta\u0107 w oryginale. Wystarczy powiedzie\u0107, \u017ce pod koniec dwumiesi\u0119cznej wyprawy ludzie jedli psy, za\u015b psy jad\u0142y resztki. Byli tak wycie\u0144czeni, i\u017c na prze\u0142\u0119cz Babuszka, ostatni\u0105 przeszkod\u0119 dziel\u0105c\u0105 ich od Ochocka, wspinali si\u0119 dwa tygodnie.<\/p>\n<p>W Ochocku przywita\u0142 brygadiera znienawidzony znajomy, komendant Jegor Pietrowicz Myszynski, kt\u00f3ry natychmiast skonfiskowa\u0142 komplet kamczackich zbior\u00f3w etnograficznych Kopcia. Ocala\u0142y ukryte przez brygadiera resztki, kt\u00f3re ofiarowa\u0142 on p\u00f3\u017aniej muzeum (\u015bwi\u0105tynia Sybilli) w Pu\u0142awach. By\u0142 to zbi\u00f3r, kt\u00f3rego nie powstydzi\u0142yby si\u0119 dzisiaj czo\u0142owe muzea \u015bwiata: &#8222;Mia\u0142em suknie najdziwniejsze, w kt\u00f3rych sybille (szamanki &#8211; J. J.) odprawuj\u0105 swoje ofiary; koszule z kiszek ryb morskich, suknie z kory, ptak\u00f3w morskich i kamienne ze \u015bludy, wszystko to komendant w Ochocku odebra\u0142.&#8221; Na szcz\u0119\u015bcie, nie odebra\u0142 Kopciowi tobo\u0142u ze sk\u00f3rami soboli, kt\u00f3rymi Kamczada\u0142owie obdarzyli go z wdzi\u0119czno\u015bci\u0105 za to, i\u017c traktowa\u0142 ich jak ludzi. Te sk\u00f3rki mia\u0142y mu si\u0119 wkr\u00f3tce przyda\u0107.<\/p>\n<p>Droga powrotna do Jakucka &#8222;nie by\u0142a mylna, bo ko\u0144skimi ko\u015bciami usiana&#8221;, droga z Jakucka do Irkucka r\u00f3wnie\u017c min\u0119\u0142a bez sensacji: &#8222;na ka\u017cdej stacyi koloni\u015bci byli go\u015bcinni, nie wymagali zap\u0142aty za \u017cywno\u015b\u0107 i inne us\u0142ugi&#8221;. Syberyjczycy przestrzegali zasady &#8222;go\u015b\u0107 w dom, B\u00f3g w dom&#8221;, a brygadiera poprzedza\u0142a ju\u017c s\u0142awa oficera wielkiego Ko\u015bciuszki, kt\u00f3ry walczy\u0142 tak m\u0119\u017cnie, i\u017c nawet car darowa\u0142 mu \u017cycie.<\/p>\n<p>&#8222;Gdym wje\u017cd\u017ca\u0142 do Irkutska, na rogatkach wzi\u0119to m\u00f3j paszport i kazano czeka\u0107, a \u017ce by\u0142em w ubiorze kamczackim, lud zacz\u0105\u0142 si\u0119 gromadzi\u0107 dla przypatrzenia si\u0119 owemu ubiorowi.&#8221; Ubi\u00f3r ten musia\u0142 Kope\u0107 zmieni\u0107, bo trzeciego dnia wydano na jego cze\u015b\u0107 bankiet. Przyjmowa\u0142 go gubernator generalny von Treiden, z genera\u0142em Suworowem, przys\u0142anym z Petersburga na inspekcj\u0119 wojsk. Obaj dygnitarze &#8211; hanowerczyk w rosyjskiej s\u0142u\u017cbie i Rosjanin rozmawiali z brygadierem po polsku, obaj oddali ho\u0142d Ko\u015bciuszce i jego oficerom. St\u00f3\u0142 ugina\u0142 si\u0119: &#8222;kolacja by\u0142a z samych galaret, zwierzyny, ryb najprzedniejszych i lod\u00f3w.&#8221;<\/p>\n<p><b>Los turysty<\/b><\/p>\n<p><b> <\/b>Nast\u0119pnego dnia zjawi\u0142 si\u0119 w kwaterze Kopcia &#8222;guberski kaznaczej (skarbnik gubernialny &#8211; J. J.) dopominaj\u0105c si\u0119 o zwrot rocznej pensji niewolniczej. (&#8230;) Powiada wi\u0119c, \u017ce od momentu uwolnienia mojego zako\u0144czy\u0142a si\u0119 ga\u017ca: nieszcz\u0119\u015bciem mojem, \u017ce w rok p\u00f3\u017aniej dosz\u0142a wiadomo\u015b\u0107 uwolnienia, a pieni\u0105dze skarbowe trzeba wr\u00f3ci\u0107.&#8221; Je\u015bliby brygadier nie zwr\u00f3ci\u0142, mia\u0142 by\u0107 osadzony w areszcie za d\u0142ugi.<\/p>\n<p>Rosyjski urz\u0119dnik dzia\u0142a\u0142 zgodnie z prawem. 17 listopada 1796 roku car Pawe\u0142 odziedziczy\u0142 tron po \u015bmierci Katarzyny II i rozpocz\u0105\u0142 rz\u0105dy od uniewa\u017cnienia wi\u0119kszo\u015bci dekret\u00f3w znienawidzonej przeze\u0144 matki. Ko\u015bciuszko i jego oficerowie zostali u\u0142askawieni. W tym czasie brygadier Kope\u0107 rozpoczyna\u0142 dopiero pobyt w uzdrowisku kamczackim. Irkucki skarbnik wyasygnowa\u0142 by\u0142 na jego potrzeby dwuletni\u0105 &#8222;ga\u017c\u0119 niewolnicz\u0105&#8221;. Carski akt \u0142aski dotar\u0142 do Irkucka po roku i od tego momentu brygadierowi ga\u017ca nie przys\u0142ugiwa\u0142a. A to, \u017ce Kope\u0107 o akcie \u0142aski nie wiedzia\u0142, bowiem przes\u0142anie dokumentu z Irkucka na Kamczatk\u0119 zabra\u0142o kolejny rok? To ju\u017c nie obchodzi\u0142o urz\u0119dnika: Kope\u0107 m\u00f3g\u0142 nadal mieszka\u0107 sobie na Kamczatce, lecz winien op\u0142aca\u0107 pobyt z w\u0142asnej kieszeni. Wed\u0142ug carskiego prawa, brygadier nie by\u0142 ju\u017c zes\u0142a\u0144cem. By\u0142 turyst\u0105.<\/p>\n<p><b>Impresje etnograficzne<\/b><\/p>\n<p><b> <\/b>Od wi\u0119zienia za d\u0142ugi uratowa\u0142 brygadiera kolejny serdeczny kupiec. Wykupi\u0142 go (przyda\u0142y si\u0119 czarne sobole, rzadko\u015b\u0107 nawet w Rosji), ponadto po\u017cyczy\u0142 mu pi\u0119\u0107set rubli na drog\u0119 do Tobolska i da\u0142 w podarunku futro. Nast\u0119puj\u0105 kolejne opisy podr\u00f3\u017cy przez Syberi\u0119, kurhan\u00f3w pozosta\u0142ych po nieznanych ludach, kolejne impresje etnograficzne. Przypuszczam, \u017ce w\u0142a\u015bnie w powrotnej drodze brygadier robi\u0142 notatki, dotycz\u0105ce lud\u00f3w uralsko-syberyjskich, kt\u00f3rych opis zamie\u015bci\u0142 w pierwszej cz\u0119\u015bci &#8222;Dziennika&#8221;.<\/p>\n<p>Jesieni\u0105 1799 roku brygadier dojecha\u0142 do Moskwy jako cz\u0142owiek wolny.<\/p>\n<p>&#8222;Na trzeci dzie\u0144 kazano mi si\u0119 stawi\u0107 do policyi, gdzie prezydowa\u0142 genera\u0142 Kaweryn. Ten (&#8230;) zawi\u00f3z\u0142 mnie do jenera\u0142-gubernatora ksi\u0119cia So\u0142tykowa, z pod kt\u00f3rego ja komendy wyszed\u0142em z Ukrainy z brygad\u0105. M\u00f3wi\u0142 do mnie po polsku z najwi\u0119ksz\u0105 grzeczno\u015bci\u0105. Czyni\u0142 mi wym\u00f3wki (&#8230;), \u017ce on za mnie bardzo by\u0142 prze\u015bladowany od Katarzyny II, \u017ce dopu\u015bci\u0142 wojskom polskim zrobi\u0107 zamieszanie (&#8230;)&#8221;<\/p>\n<p>Zim\u0105 brygadier dojecha\u0142 do Wilna. Tam ponownie znalaz\u0142a go policja.<\/p>\n<p><b>Por\u0119czenie starosty<\/b><\/p>\n<p><b> <\/b>Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce nowy car, w obawie przed miazmatami rewolucji francuskiej, rozkaza\u0142 by\u0142 wydali\u0107 z Rosji francuskich emigrant\u00f3w i ksi\u0119\u017cy katolickich. Policja dla pewno\u015bci bra\u0142a za kark i odstawia\u0142a na granic\u0119 ka\u017cdego cudzoziemca, poza dyplomatami.<\/p>\n<p>&#8222;Ja, \u017cem si\u0119 poda\u0142 w paszporcie jako mieszkaniec Galicyi, by\u0142em r\u00f3wnie wzi\u0119ty za cudzoziemca i z konwojem odes\u0142any do U\u015bci\u0142uga nad rzek\u0105 Bugiem do kordonu, gdzie w\u00f3wczas sta\u0142 z wojskiem jenera\u0142-gubernator podolski Gudowicz. Ten mnie zatrzyma\u0142 m\u00f3wi\u0105c, \u017ce tak z\u0142o\u015bliwych ludzi przecie nie wypuszczaj\u0105 za granic\u0119; musi to by\u0107 omy\u0142ka (&#8230;)&#8221;<\/p>\n<p>Opatrzno\u015b\u0107 zn\u00f3w przysz\u0142a z pomoc\u0105, tym razem w postaci starosty nowogrodzkiego, Tadeusza Czackiego, kt\u00f3ry por\u0119czy\u0142 w s\u0105dzie za brygadiera. Kope\u0107 by\u0142 bohaterem. Polacy i Litwini nosili go na r\u0119kach. Czacki wyrobi\u0142 mu &#8222;w komisyi warszawskiej do oblikwidowania d\u0142ug\u00f3w kr\u00f3lewskich&#8221; rent\u0119 z tytu\u0142u s\u0142u\u017cby wojskowej w randze brygadiera. Kope\u0107 renty nie przyj\u0105\u0142: &#8222;By\u0142em mu najwdzi\u0119czniejszym za jego staranie, ale pieni\u0119dzy bra\u0107 nie odwa\u017cy\u0142em si\u0119 za stopie\u0144 krwi\u0105 i zas\u0142ugami nabyty, chocia\u017c nie mia\u0142em \u017cadnego funduszu do utrzymania mojej egzystencyi, czekaj\u0105c powrotu ojczyzny. Pragn\u0105\u0142em pokaza\u0107 rodakom moim, \u017ce nieszcz\u0119\u015bcie i ub\u00f3stwo nie powinno odmienia\u0107 sposobu my\u015blenia (&#8230;)&#8221;<\/p>\n<p>Kope\u0107 uko\u0144czy\u0142 pisanie &#8222;Dziennika&#8221; w ponad dziesi\u0119\u0107 lat po opisanych w nim zdarzeniach, w marcu 1810 roku. Mia\u0142 w\u00f3wczas 48 lat, nie za\u0142o\u017cy\u0142 rodziny. Czy nie zostawi\u0142 potomstwa? &#8222;Moi Kopciowie&#8221; nie byli jego potomkami. Wiem, \u017ce nale\u017celi do innej ga\u0142\u0119zi wielkiego ongi\u015b rodu litewskich Kopci\u00f3w. Kiedy i gdzie zmar\u0142 brygadier J\u00f3zef Kope\u0107 i gdzie zosta\u0142 pochowany? Z pewno\u015bci\u0105 wie o tym historyk, kt\u00f3ry zachce si\u0119 sw\u0105 wiedz\u0105 podzieli\u0107.<\/p>\n<p><b>Dlaczego pisz\u0119 o Kopciu?<\/b><\/p>\n<p><b> <\/b>Pow\u00f3d pierwszy, banalny: mija dwie\u015bcie lat od jego syberyjskiej odysei. Mo\u017ce jakie\u015b ambitne wydawnictwo zechcia\u0142oby da\u0107 nam do r\u0105k reprint pierwodruku &#8222;Dziennika&#8221;? Jego pe\u0142ny tytu\u0142 brzmi: &#8222;Dziennik podr\u00f3\u017cy J\u00f3zefa Kopcia przez ca\u0142\u0105 wzd\u0142u\u017c Azy\u0105, lotem od portu Ochotska, oceanem przez wyspy Kurylskie do ni\u017cszej Kamczatki, a ztamt\u0105d do tego\u017c portu na psach i jeleniach&#8221;. Taki tomik, ilustrowany grafik\u0105 z epoki, by\u0142by ozdob\u0105 ka\u017cdej biblioteki.<\/p>\n<p>Pow\u00f3d drugi: zdecydowa\u0142em si\u0119 na napisanie tego tekstu po przeczytaniu latem ubieg\u0142ego roku wielkiego reporta\u017cu z Kamczatki na \u0142amach &#8222;New York Timesa&#8221;. Reporter, nie\u015bwiadom tego, co czyni, odwiedzi\u0142 \u015blady J\u00f3zefa Kopcia, prawdopodobnie wyda\u0142 na t\u0119 wypraw\u0119 ogromn\u0105 sum\u0119 redakcyjnych pieni\u0119dzy, za\u015b reporta\u017c wyszed\u0142 p\u0142aski jak kartka papieru. Je\u015bli chce si\u0119 opisa\u0107 ogie\u0144, trzeba przeze\u0144 samemu przej\u015b\u0107. Dlatego \u015bwiat czyta Kapu\u015bci\u0144skiego, za\u015b Polacy powinni r\u00f3wnie\u017c przeczyta\u0107 Kopcia.<\/p>\n<p>Pow\u00f3d trzeci, niebanalny: dzisiejszemu czytelnikowi &#8222;Dziennika&#8221; brygadier Kope\u0107 jawi si\u0119 jako posta\u0107 nadnaturalnych rozmiar\u00f3w. Jak\u0105\u017c t\u0119\u017cyzn\u0119 cia\u0142a i ducha musia\u0142 mie\u0107 ten cz\u0142owiek, aby sprosta\u0107 takim przeciwno\u015bciom losu! Czyta\u0142em Kopcia, za\u015b w pami\u0119ci d\u017awi\u0119cza\u0142 wyuczony w dzieci\u0144stwie poemat Lermontowa &#8222;Borodino&#8221;. Oto stary rosyjski \u017co\u0142nierz, kt\u00f3ry walczy\u0142 przeciwko Francuzom i Polakom w obronie Moskwy, opowiada po latach wnukowi, \u017ce niegdysiejsi ludzie byli znakomitsi ni\u017c wsp\u00f3\u0142czesne pokolenie:<\/p>\n<p>&#8222;Da, byli ljudi w nasze wremja,<\/p>\n<p>Nie to czto nyniesznieje plemja.&#8221;<\/p>\n<p>Co przek\u0142ada si\u0119:<\/p>\n<p>Ot, byli ludzie swego czasu,<\/p>\n<p>Nie to, co dzisiaj: t\u0142um parias\u00f3w.<\/p>\n<p>Powtarzam wiersz i wiem, \u017ce poeta i ja nie mamy racji. Ka\u017cda epoka rodzi swoj\u0105 klas\u0119 bohater\u00f3w i autorytet\u00f3w. Mo\u017ce wi\u0119c nic w tym zdro\u017cnego, je\u015bli bohaterami Polski doby obecnej staj\u0105 si\u0119 piosenkarki, prezenterzy b\u0105d\u017a maklerzy, niekt\u00f3rzy z nich sprawni, biegaj\u0105cy w czerwonych szelkach po parkiecie budynku gie\u0142dy, i politycy, niekt\u00f3rzy z nich m\u0105drzy, \u015blizgaj\u0105cy si\u0119 po kamiennych posadzkach budynku przy ulicy Wiejskiej w Warszawie?<\/p>\n<p>W ubieg\u0142ym roku wielu dyskutant\u00f3w w &#8222;Plusie Minusie&#8221; (dyskusja &#8222;Dekalog \u017cycia publicznego&#8221;), a jeszcze i w styczniu tego roku, Wiktor Osiaty\u0144ski, biada\u0142o nad skundleniem si\u0119 b\u0105d\u017a zanikiem autorytet\u00f3w w polskim \u017cyciu publicznym. Autorytety powstaj\u0105 w wyj\u0105tkowych czasach i zanikaj\u0105 w miar\u0119 normalnienia rytmu historii. Niech B\u00f3g nas broni przed powrotem czas\u00f3w, wymagaj\u0105cych wyj\u0105tkowych autorytet\u00f3w! Polska normalnieje. Posta\u0107 J\u00f3zefa Kopcia, gdyby j\u0105 wskrzesi\u0107 w dzisiejszej Ojczy\u017anie, by\u0142aby komicznym zgrzytem historii. On by\u0142 przeznaczony na inny czas.<\/p>\n<p>Gdyby dowiedzia\u0142 si\u0119 dzisiaj, \u017ce jego kraj jest wreszcie potrzebny Zachodowi, gdyby mu powiedziano, \u017ce niepodleg\u0142a Rzeczpospolita rozpoczyna rokowania w sprawie wej\u015bcia do zjednoczonej Europy, \u017ce Prus i Austro-W\u0119gier ju\u017c nie ma, za\u015b Rosja nie mo\u017ce nam zaszkodzi\u0107; ot\u00f3\u017c gdyby to wszystko us\u0142ysza\u0142, prawdopodobnie &#8222;zas\u0142ab\u0142 by od wapor\u00f3w i zachorza\u0142 \u015bmiertelnie&#8221;. Z rado\u015bci.<\/p>\n<p><b>Jerzy Jastrz\u0119bowski<\/b><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dziennik podr\u00f3\u017cy do &#8222;ni\u017cszej Kamczatki&#8221; Brygadier Kope\u0107 JERZY JASTRZ\u0118BOWSKI Pami\u0119tam, gdy stary W\u0142adys\u0142aw Kope\u0107 wchodzi\u0142 do salonu, nawet panie podnosi\u0142y si\u0119 z miejsc. Majestat bi\u0142 od dwumetrowej postaci, od policzk\u00f3w \u015bci\u0119tych wo\u0142y\u0144sko-bia\u0142oruskim mrozem. Gdy p\u00f3\u017aniej w szkole s\u0142ucha\u0142em o &#8222;\u017cubrach litewskich&#8221;, w wyobra\u017ani zamiast Sapieh\u00f3w i Radziwi\u0142\u0142\u00f3w &#8211; jawi\u0142 si\u0119 stary Kope\u0107. Do rewolucji by\u0142 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[2],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/73"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=73"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/73\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":473,"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/73\/revisions\/473"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=73"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=73"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.jerzyjastrzebowski.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=73"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}